czwartek, 1 sierpnia 2019

Blaski i cienie zawodu fryzjera: Deprecjacja pracy fryzjera

Od emisji programów dotyczących fryzjerstwa i pracy fryzjera zawód ten nabrał nowego wydźwięku. 


Czy wpłynęło to na poprawę wizerunku tego zawodu w oczach konsumentów?

Trudno jednoznacznie stwierdzić, ponieważ programy te zazwyczaj wyciągają więcej brudów niż to jest potrzebne. Poza tym na planie poszczególnych odcinków da się wyczuć presję związaną z obecnością znanych i lubianych oraz bardziej doświadczonych w tym zawodzie ikon świata fryzjerstwa, co również wpływa albo na większą motywację dla niektórych albo na jeszcze większy stres, bo ktoś patrzy mi na ręce…


Zacznijmy od podstawowego pytania: kto czyli jakie salony zazwyczaj zgłaszają chęć udziału w tego typu programach?


Trudno szukać tam salonów, które mają rzesze swoich wiernych Klientów i dbają o rozwój osobisty i zawodowy swoich podwładnych. Taki program to show i musi się tam coś dziać! Najlepiej, aby były to salony, które na przestrzeni kilku dekad nic nie zmieniały, nie edukowały się, stały w miejscu a ich cenniki oscylowały wokół 15 zł za usługę.

I wtedy mamy SHOW! 

American Dream w wydaniu Polskim!

Trudne sprawy i Dlaczego ja w jednym! 

Leją się łzy, główki fryzjerskie latają w powietrzu, zawartości butelek z kosmetykami wątpliwej jakości rozlewają się po podłodze a myjki stoją prowizorycznie przyklejone na zmurszały już klej do podłogi…

Idealne warunki do perfekcyjnej gry aktorskiej prowadzących program i wystarczająco kiepskie dla amatorów szklanego ekranu czyli naszych fryzjerów-kopciuszków.

Dokładnie tak – fryzjerów-kopciuszków, 

bo fryzjer jest tam przedstawiony jako taka sierota, która się nie zna, nic nie umie, pracuje przez X lat na jedno kopyto i się nie rozwija. Tragedia straszna!

Do tego oprócz kwestii zawodowych często porusza się sprawy prywatne, pojawiają się nerwy, łzy, dodatkowy stres.

Jasne – kiedy obserwujemy nierozwijający się salon, możemy szukać jego przyczyny w sprawach psychologicznych, kiedy jesteśmy... psychologiem! A nie na antenie, przed X tysiącami widzów, będąc czołowym fryzjerem…Takie kwestie są dość delikatne.

Wiadomo, że w Polsce takie ckliwe historie łapią ze serce niejednego. Ale fryzjerzy, którzy z różnych przyczyn wyciągają dłoń, prosząc o pomoc (często jest to pomoc finansowa – remont salonu, doposażenie czy pomoc w promocji biznesu), liczą na to wsparcie. Owszem otrzymują je, ale jakim kosztem...


Idea jest piękna: 

do salonu zabitego dechami przyjeżdżają królowie biznesu fryzjerskiego i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przywracają salonowi blask i chwałę, zostawiając po sobie ich rekomendację, mającą za zadanie przyciągnąć rzesze Klientów, za nową, wyższą cenę.

Cena takiego zaklęcia jest spora – musisz Polsce pokazać swoje niekompetencje, braki w salonie, w doposażeniu, wiedzy. Musisz się obnażyć jak na show przystało. Nie każdy jest na to gotowy i nie dla każdego jest udział w takim programie.


Jak czuje się taki nasz kopciuszek z programu czy nawet ten z osiedla bez programu?


No generalnie źle. Nie dość, że do tej pory nie czuł wiatru w żaglach od dawien dawna, to jeszcze spotyka się z krytyką na miarę osiedla czy na antenie na wizji przed całą Polską.

Krytyka ma mobilizować. Szkoda, że nie zawsze tak to działa. Zgodzicie się?

Co więcej, w przypadkach osiedlowych ma nie tyle mobilizować, co zmusić fryzjera do zwrotu poniesionych przez Klienta kosztów (bo on jest przecież nie zadowolony i jak nie zwrócisz pieniędzy, to Ci taaaką opinię zrobi na dzielni i w sieci, że głowa mała i zaraz zwiniesz swój nędzny interes).

A tego typu incydenty zdarzają się coraz częściej i niestety coraz częściej nie z winy fryzjera, a ze świadomości, że dziś można reklamować wszystko i wszystko mieć za friko. Nie wybielamy każdej pracy, tylko sądzimy po sobie w tym względzie. A z własnego doświadczenia wiemy, że wśród tego typu Klientów trafiają się rasowi hejterzy w sieci i naciągacze.

Jak to sprawdzić? 


Wystarczy zobaczyć komu i jakie opinie w sieci wysyłają, a niektórzy wystawiają wszędzie i wszystkim jak leci 1…

To jest wyzysk.
To jest zaniżanie wartości pracy fryzjera.
To jest deprecjacja samego fryzjera.
To jest wypalenie zawodowe, depresja.

Wracając do programów TV – dzięki nim wzrosła świadomość, że można żądać, a nie rozmawiać. Takie programy podkopały wizerunek fryzjera jako autorytetu w branży kreowania wizerunku.

A podkreślmy, że przy takim doborze salonów do programu o to wcale nie trudno.

Teraz Klient, Nasz Pan i Władca poczuł się na tyle doedukowany i upoważniony do sprawdzania, że dziś strach wyrazić swoją opinię. 


W dalszym ciągu króluje też przekonanie, że to lekka praca. 


Niewymagająca, a zatem i nie powinna kosztować za dużo. A mało kto się zastanawia nad tym, że wymaga końskiego zdrowia i głowy chłonnej wiedzy i tworzenia nowości. W jednym czasie pracuje i głową i mięśniami. I tak do 7 dni w tygodniu. Najlepiej od rana do wieczora. Myślisz, że i Ty byś udźwignął ten ciężar fizyczno-psychiczny?

Tylko nie zapominaj o tym, że co chwilę na twoim fotelu siada inna osoba, z innym życzeniem, innym humorem. A Ty za każdym razem musisz być w formie do pracy i do rozmowy. Bawisz i kreujesz.


A Ty ile byś chciał zarabiać, pracując w takim systemie pracy?




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!



czwartek, 25 lipca 2019

Blaski i cienie zawodu fryzjera: Czas to pieniądz

Czy może istnieć gorsza demotywacja dla Fryzjera jak stwierdzenie, że czas to pieniądz? 


Nie wiem… Najlepiej Wy napiszcie w komentarzach pod tym postem co na Was działa demotywująco w tej pracy.

Tymczasem my dziś chcemy się skupić właśnie na tym zdaniu.

Czas w tym zawodzie jest szalenie ważny, zarówno dla fryzjera jak i dla Klienta.




Po pierwsze – wizyty są umawiane na określony czas, co dla Klienta oznacza dzień i godzinę, a dla fryzjera istotne są jeszcze:

  • czy jest to nowy Klient czy stały, 
  • czy usługa dotyczy kobiety czy mężczyzny, 
  • czy określona osoba ma włosy krótkie, półdługie, długie, 
  • jasne czy ciemne (w przypadku koloryzacji i jaki ma być efekt końcowy),  
  • czy to pielęgnacja, strzyżenie, konsultacja, odświeżenie koloru, dekoloryzacja, nowy kolor,

i na bazie tych informacji musi on zaplanować swój czas pracy lub jest to planowane dla zespołu fryzjerów przez managera salonu. Dzięki tym informacjom jesteśmy w stanie budować efektywny grafik.

Niestety często efektywny grafik równa się dla wielu fryzjerów mimo wszystko brak czasu na jedzenie i picie w międzyczasie co w późniejszym czasie pracy może objawiać się dekoncentracją, zmęczeniem, rozdrażnieniem, rozregulowaniem pracy organizmu.
Na tym etapie widzimy już, że to co widoczne z zewnątrz nie odpowiada temu, co się dzieje za kurtyną pracy.


Ale to nie koniec!


Dodajmy do tego spóźnienie Klienta (korki, inne czynniki niezależne), włosy oporne na działanie oksydantów celem rozjaśnienia, zmiana usługi podczas wizyty (nowa wizja), awaria wody czy prądu na salonie (czynnik losowy), brak informacji o nie pojawieniu się na wizycie (niemożność przesunięcia innych Klientów lub zaproszenia kogoś nowego), i tak dalej i tak dalej…

Tych przykładów rozwalających cały misterny plan jest cała masa i nie sposób podać je wszystkie, bo czasem zdarzają się tak absurdalne sytuacje, że głowa mała, by na niektóre z nich wpaść!

Tak czy owak wpływają one na dezorganizację pracy a co za tym idzie mniejszy obrót.

Mniejszy obrót przekłada się na mniejszy zysk, przy czym koszty są niezmienne i niezależne od przyjętej liczby Klientów. A wypłata? Proporcjonalnie mniejsza…


Cóż prawda jest taka, że gdy pracujesz w zawodzie niepewnym, a fryzjerstwo się do takich zalicza, nie jesteśmy pewny kolejnego miesiąca. W zasadzie nigdy, co wpływa na występowanie stałego napięcia, stresu wykończającego powoli, acz skutecznie (koniecznie sprawdź post o stresie i wypaleniu zawodowym!).

Nie wiem czy powinniśmy pisać, że fryzjerstwo jest czy bywa pracą na akord, bo to zależy. Choć w przeważającej większości jesteśmy skłonni napisać jednak, ze jest to praca na akord. A ten rodzaj pracy, wiążący się z niepewnymi zarobkami, wykańcza nerwowo niestety.

Postawcie się w naszej sytuacji (a może sami jesteście fryzjerami? ;)). 


Żyjemy w szybkich czasach. Wszystko ASAP. Wszystko na już. Często pojawiają się zapytania o terminy na już, na teraz, bo jak nie, to pójdę sobie gdzieś indziej. Często mając pełen grafik i zapraszając w innym terminie otrzymujemy odpowiedź, że nie zależy nam na pracy i nie chcemy zarobić.

Ale!



Ale my też mamy swoje pasje po pracy, mamy rodziny, za którymi tęsknimy, chcemy odpocząć, zregenerować się przed kolejnym dniem pełnym wyzwań, zjeść i napić się czegoś w spokoju. Tak jak Ty my też chcemy żyć i mieć za co żyć.

Praca w charakterze fryzjera na akord z pensją zależną od ilości zrobionych głów, mówiąc kolokwialnie, jest czymś strasznym. 


Wykonywanie kilku usług jednocześnie, bo system pokazuje, że się da, jest czymś strasznym.

Brak asertywności i brak czasu dla siebie i rodziny, na jedzenie, spanie, odpoczynek jest czymś strasznym.

Presja czasu w zawodzie tak kreatywnym, tak artystycznym jest czymś strasznym, bo zwyczajnie dusi, tłamsi, wypala, demotywuje.

I na koniec - wspominaliśmy już też komentarze w stylu: co tak długo ta prosta usługa trwa?


Oj chyba nie, a zdarzają się niecierpliwi Klienci.

Usługa ma zazwyczaj swój średni czas wykonywania i zapisując się na daną należy wziąć ten fakt pod uwagę i uzbroić się w cierpliwość. Owszem, zdarzają się wydłużenia czasu wykonania danej usługi z różnych przyczyn.

Część z nich jak np. zmiana decyzji co do usługi czy oporne na kolor włosy już wymieniliśmy. I na takie aspekty nie mamy wpływu, choć wierzcie nam, bardzo byśmy chcieli mieć! Dla nas to też niemiła sytuacja rzutująca nie tylko na tą pojedynczą pracę, ale często i na cały grafik danego dnia.




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!


czwartek, 18 lipca 2019

Blaski i cienie zawodu Fryzjera: Wypalenie zawodowe

Czy wspominałam już, że zawód fryzjera jest jednym z cięższych zawodów na świecie? 





Zapewne tak. I zapewne i w tym miejscu możesz próbować ze mną polemiki, ponieważ będziesz sądzić, że to Twój zawód wymaga znacznie większego zaangażowania, nakładu pracy czy odpowiedzialności.

Może i tak. Nie przeczę. Niemniej jednak siedząc w temacie już jakieś 5 lat (Łukasz nawet już ponad 10!) śmiem twierdzić, że nie jest to zawód dla każdego i na całe życie, zwłaszcza, jeżeli nasz grafik pracy rozpoczyna się poniedziałkiem a kończy niedzielą…




Osobiście pracuję głową w dużej mierze. 


A teraz wyobraź sobie jak musi pracować fryzjer: głową i fizycznie w tym samym czasie. Przy każdym pojedynczym Kliencie. Często bez przerwy, bo najważniejszy jest sam Klient oraz ilość tych Klientów w sumie.

Tak – bywa to praca na akord. 

Zwłaszcza, jak pensja jest zależna od ilości głów. Brzmi strasznie? Ale taka jest rzeczywistość. 

W tym zawodzie zazwyczaj jest podstawa plus prowizja.

Podstawa – najniższa. Prowizja – zależy od salonu, umiejętności, stażu. Czasem bywa pensja stała – niezależna od Twojej pracy – zdarza się rzadko i nie zawsze jest to tez fair opcja. Czasem bywa tylko prowizja.

Słowem, aby godnie żyć, trzeba się narobić.

Często na dodatek premie managerów są zależne od grafika fryzjera. Dlatego też wpisując poszczególnych Klientów do grafików dostają oni dodatkowych Klientów w trakcie koloryzacji, bo przecież jest czas na chwycenie koloru, więc można jeszcze jakieś 1 czy 2 strzyżenia wykonać, prawda?


W moim odczuciu nie jest to humanitarne podejście. 


To wyzysk. To najkrótsza droga do wypalenia zawodowego! I to w bardzo krótkim czasie.

Nie wspominając już o innych dolegliwościach po drodze takich jak: nerwobóle, problemy ze stawami, niewyspanie, niedojedzenie, kłopoty żołądkowe, migreny, nadwaga, niedowaga, bezsenność, otępienie, kłopoty natury nerwowej, nerwice, apatia, spadek motywacji, niższa samoocena, problemy ze stopami, nogami, dłońmi, palcami, kręgosłupem, oddychaniem, wzrokiem, słuchem…

Brzmi demotywująco?

Niestety.

Pierwsze symptomy alarmujące, że to może być wypalenie zawodowe:


  • wolny wieczór przed pracą nie sprawia Ci radości i zaczynasz odczuwać stres,
  • od długiego czasu wykonujesz wciąż tą sama pracę, w taki tam schematyczny sposób, na czas,
  • ociągasz się każdego dnia przed pójściem do pracy,
  • nie widzisz sensu swojej pracy,
  • rozmowy z Klientami zaczynają Cię przerażać,
  • zaczynasz popełniać proste błędy,
  • wycofujesz się z rozmów,
  • czujesz zmęczenie ogólne, miewasz symptomy różnych chorób,
  • myślisz o zmianie pracy.


To raczej nie jest już gorszy moment w Twojej karierze zawodowej a symptomy wypalenia zawodowego…




Syndrom wypalenia zawodowego 

to brak motywacji wewnętrznej do dalszej pracy i brak satysfakcji z pracy. Czujesz, że się nie rozwijasz, że stoisz w miejscu, a do tego na każdym kroku towarzyszy Ci uczucie napięcia, stresu.

O negatywnych skutkach stresu jak i o samym stresie pisaliśmy już TUTAJ. I właśnie w tym poście dowiadujesz się, że o tyle o ile krótkotrwały stres nie jest dla Ciebie i Twojego zdrowia groźny, to już ten przewlekły i długotrwały może spowodować wiele niedobrego w Twoim organizmie.

Okazuje się, że przy pracy, gdzie nieustannie mamy kontakt z nowymi ludźmi, jesteśmy bardziej narażeni właśnie na ten długotrwały wyniszczający nas stres. A jako fryzjerzy należymy właśnie do tej grupy…

Istnieją 3 etapy wypalenia zawodowego w ujęciu psychologicznym:



  • wyczerpanie emocjonalne czyli poczucie pustki, brak sił do pracy,
  • depersonalizacja i cynizm czyli powolny brak empatii względem ludzi oraz uczucie bezosobowości,
  • niska samoocena i niedocenianie własnej pracy, uczucie zmarnowanych siły i utraty czasu.


Kto jest narażony na wypalenie zawodowe?


Każdy, choć do szczególnie narażonych zalicza się osoby wrażliwe, bierne, samotne, ze skłonnością do depresji, spędzające w pracy bardzo dużo czasu.



Lista objawów świadczących o wypaleniu zawodowym:



  • przepracowanie, ciągłe zmęczenie – poczucie niewywiązywania się z obowiązków w wyznaczonym czasie, senność, wyczerpanie organizmu;
  • brak satysfakcji z pracy – wciąż robisz to samo, przez co nie masz już funu ze swojej pracy i czujesz, że się nie rozwijasz;
  • niska wartość własna – masz poczucie, że Twoja praca niczego nie wnosi i jest nic nie warta, przez co czujesz się gorzej od innych w sprawach zawodowych;
  • unikasz kontaktu z szefostwem i kolegami – nie interesuje Cię życie osób, z którymi pracujesz i starasz się omijać szerokim łukiem zmiany, kiedy na salonie jest szef;
  • masz kłopoty ze snem –wieczorem nie  możesz zasnąć, bo wciąż Twoje myśli krążą wokół pracy a rano nie możesz się podnieść z łózka, bo masz wrażenie, że traktor po Tobie przejechał;
  • raz się cieszysz, a za chwilę płaczesz lub się złościsz – huśtawka emocjonalna sprawia, że zaczynasz się zastanawiać czy to przypadkiem nie dwubiegunówka. Masz wrażenie, że wszędzie i w pracy i w domu nikt Cię nie rozumie i wszelkimi sposobami utrudnia Ci życie, dlatego kłótnie to Twoja codzienność;
  • ogólny bezsens życia, wszechobecny cynizm względem wszystkich;
  • podupadłość na zdrowiu – bóle nieznanego pochodzenia, mimo dobrych wyników;
  • używki – alkohol, tytoń, narkotyki i inne pomagają Ci przetrwać kolejny beznadziejny dzień i dają uczucie tymczasowej ulgi i ucieczki od problemów życia codziennego. 



Głównym efektem wypalenia zawodowego jest niska wydajność w pracy i coraz wyższa absencja.


Przyczyny wypalenia zawodowego:



  • długotrwały stres,
  • emocjonalne zaangażowanie w problemy współpracowników i klientów,
  • pracoholizm, brak równowagi na polu praca-życie,
  • toksyczne relacje z szefem czy kolegami w pracy,
  • brak awansu, rozwoju, wyzwań, wzrostu wynagrodzenia.


Zazwyczaj na wypalenie zawodowe nakłada się kilka czynników jednocześnie i nie ma sensu doszukiwać się tylko 1 przyczyny. Sam proces trwa długo, zanim znajdziesz się już w tym krytycznym punkcie jakim jest wypalenie zawodowe. Będą to różne sytuacje zewnętrzne w Twoim życiu zawodowym i prywatnym, które stopniowo będą potęgowały Twój podły nastrój i codzienny stres oraz te wewnętrzne czyli Twoje myśli.


Wypalenie zawodowe, życiowe a może depresja?


Czasem trudno jednoznacznie na pierwszy rzut oka określić co nam dolega. Sama niechęć do pracy może być efektem końcowym wynikającym z zaburzeń w sferze prywatnej. Aby dowiedzieć się co doskwiera konkretnie nam i jak z tym walczyć skutecznie, powinniśmy udać się do specjalisty w celu zdiagnozowania istoty naszego problemu.

Już wiesz, jak rozpoznać pierwsze objawy wypalenia, więc może zanim dojdzie do jego pełnej odsłony warto wyjść naprzeciw naszym potrzebom i zaimplementować poniższe punkty do życia w trybie natychmiastowym:


  • odpocznij,
  • poćwicz, idź na spacer,
  • Twoje hobby nie daje Ci radości, to zmień je na nowe i „odmóżdż” się nieco,
  • znaj i wytyczaj swoje granice,
  • miej realne cele,
  • zapomnij o byciu perfekt,
  • zainwestuj w swój rozwój zawodowy, naucz się czegoś nowego,
  • doceniaj siebie i swoje małe dokonania codzienne,
  • nie bój się psychologa – nie gryzie a może tylko pomóc ;) 


Dystans słowo klucz!

Zanim w przypłynie negatywnych emocji podejmiesz niekoniecznie dobrą decyzję, postaraj się wpierw odpocząć i zdystansować do sytuacji, by realnie ocenić swój prawdziwy problem.

Reasumując ten trudny temat, 

bo rzutujący na wszystkie sfery naszego życia – aby nie dać się zwariować wpierw musimy zadbać o siebie. Łatwo się mówi, trudniej wykonać... Cóż – jest to jeden z wyjątkowo wrednych zawodów, gdzie nikt nas teoretycznie nie może zmienić albo wręcz tej zmiany się obawiamy, bo możemy utracić Klienta i wolimy już stracić więź z rodzina czy nasze zdrowie, prawda?

Niezbyt mądre myślenie, ale jest to myślenie pod presją.

Myślę, że w tym zawodzie musimy być elastyczni co oznacza, że ta praca nie może stać się naszym życiem, nie może nas uzależnić i zniewolić. Optymalne byłby by ludzkie warunki pracy, o co trudno z racji deprecjacji zawodu jak i samej wizji pracy fryzjera jako coś trywialnego.

Zatem jeśli znajdujesz się w grupie ryzyka wypalenia zawodowego może nie pełen etat i drugą połowę etatu gdzieś indziej, gdzie warunki są na tyle relaksujące, że wykonując daną pracę nie mamy nadmiaru presji czasu i dana praca nie przekłada się na zarobki, bo jest stała?

Jest to jakieś wyjście.

Zapewne nie jedyne.

Każdy musi znaleźć to właściwe dla siebie i swojej sytuacji.

Dla WLB

By żyć, a nie egzystować.

By żyć, a nie tylko pracować na opłaty.

By żyć, tak po prostu.

/Asia/


Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

czwartek, 25 kwietnia 2019

Mity dotyczące włosów - Part XIX - Biotyna przeciw wypadaniu włosów

MIT NR 19 - Biotyna przeciw wypadaniu włosów


Czy rzeczywiście suplementacja biotyną zatrzyma proces wypadania włosów?


Temat o tyle gorący, że generalnie każdemu za nas wydaje się co jakiś czas, że nęka go problem z wypadaniem włosów.

To czy Twoje wypadanie włosów jest już problemem czy normalną fazą cyklu wzrostu włosa (pisaliśmy o tym w artykule: Przyczyny wypadania włosów), warto sprawdzić głębiej, np. wykorzystując do tego takie narzędzie jak EHA (swoją drogą u nas wykonasz je na miejscu, bez dodatkowych kosztów wysyłki do laboratorium). 

Nas o tyle irytuje już nieco temat biotyny jako cudownego leku przeciw wypadaniu włosów, który wg reklam powinien być stosowany przez każdego, że postanowiliśmy zabrać głos w tej sprawie.




DLACZEGO BIOTYNA?


Zacznijmy od tego, że już pisaliśmy o samej biotynie na stronie. Biotyna to nic innego jak witamina B7 lub witamina H (znajdziesz ją TUTAJ).




W wielkim skrócie, by się już nie powtarzać. Biotyna jest uznawana za witaminę urody i dba o optymalny stan naszej skóry, włosów, paznokci a nawet kości.

Zatem rzeczywiście, jej właściwy poziom w organizmie znacząco wpływa na jakość m.in. naszych włosów.

Reasumując suplementacja biotyną jest zasadna tylko przy stwierdzonym niedoborze. Teoretycznie możemy podejrzewać jej braki, jeśli:
  • mamy kłopot z nadprodukcją łoju,
  • skóra nam się łuszczy,
  • włosy wypadają,
  • mamy kłopot z łupieżem,
  • paznokcie nam się rozdwajają,
  • mamy wysoki poziom cholesterolu,
  • bolą nas przewlekle mięśnie,
  • zbyt szybko pojawiają się siwe włosy.

Suplementować czy nie?


Najpierw zrób badanie EHA, które wskaże Ci, że jej potrzebujesz. Nadmiar na szczęście niczym nie grozi, ale jeśli przyczyna wypadania włosów leży gdzieś indziej, to stracisz tylko czas, nerwy i pieniądze. Oczywiście wybór należy do Ciebie.

Dla nas reklama w stylu: "Bierz biotynę, a Twoje kłopoty z wypadaniem włosów się skończą"  nas tylko irytuje a Tobie daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, bo rzekomo skończą się Twoje kłopoty. My chcemy tym artykułem uwrażliwić Cię, byś nie tracił(a) czujności, kiedy coś się z Twoim organizmem dzieje i nie rzucał(a) się na pierwsze, lepsze reklamowane coś.

W razie wątpliwości zapraszamy też na konsultację ;)


Więcej mitów?





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

czwartek, 18 kwietnia 2019

Dlaczego boimy się ścinać włosy?

Tylko końcówki...Same końcóweczki...Max 2 cm, nie więcej...


Znacie to?

A jak powiesz, że chciałaś ściąć tylko to co jest zniszczone, a zniszczone okazuje się ostatnie 15 cm, to tętno Ci przyspiesza, zimny pot wstępuje na czoło, tracisz oddech, jest Ci słabo, prosisz o otwarcie okna, szklankę wody i ostatecznie opuszczasz salon fryzjerski...

Tak - bardzo wiele kobiet, 


ale nie tylko o czym świadczy ta męska metamorfoza:



jest strasznie przywiązana do swoich włosów. To problem siedzący gdzieś w naszej głowie. Problem natury psychologicznej. Obawa przed zmianą. Fobie społeczna.

Często ludzie pragną zmian w swoim życiu, mówią o nich, marzą, ale co do czego przychodzi, kiedy mogą tą zmianę wcielić w życie, pojawia się STRACH!

Strach wymieszany ze złością, z poczuciem utraty czegoś, co jest nam bliskie, co jest nam dobrze znane. Niby chcemy coś zmienić, ale jednak nie do końca.

To co stare i sprawdzone, nawet jeśli nam przeszkadza, jeśli w tym nie wyglądamy, nie czujemy się, i tak psychologicznie jest lepsze niż to nowe, nieznane.



A co jeśli będzie gorzej?

Co ciekawe - nie jednokrotnie zmiana fryzury dodała uroku, odjęła lat, optycznie wyszczupliła, a i tak ktoś bardzo bojący się zmian, nie będzie tego dostrzegać.

Będzie czuć się skrzywdzony, pozbawiony psychologicznego komfortu, poduszki bezpieczeństwa w postaci starego, znanego.


Czasami zdarza się, że lęk przed strzyżeniem wynika z innej fobii niż wyżej opisana fobia społeczna.


Może się zdarzyć, że lęk ten siedzi dużo głębiej i jest spowodowany negatywnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Generalnie najwięcej naszych lęków wzięło się z wczesnego dzieciństwa i dla przykładu lęk przed ścinaniem włosów i wizytą u fryzjera może być spowodowany: 
  • niemiłym doświadczeniem w salonie fryzjerskim podczas pierwszej wizyty (wrażenia zmysłowe takie jak: zapach pomieszczenia, preparatów do dezynfekcji, kosmetyków, dźwięk maszynki, zbyt głośnej muzyki),
  • bólem (dziecko poruszyła się i fryzjer je zaciął lub czuje, że ją/go włosy bolą),
  • przymusem do bezruchu,
  • złe podejście do dziecka, obcesowe, zniecierpliwiony fryzjer.



I niestety gdzieś te traumy w nas siedzą i dają o sobie znać w życiu dorosłym. Tak też się może zdarzyć.

Niezależnie od tego z jakim lękiem my jako fryzjerzy mamy do czynienia, naszym zadaniem jest umiejętne, empatyczne podejście do sprawy, by nie potęgować bólu emocjonalnego, a pomóc. Niezbędna tu będzie cierpliwość, zrozumienie. Nie możemy dodatkowo wywierać wpływu na takiego Klienta i wymuszać na nim zmiany, bo tak będzie lepiej, ładniej, w zgodzie z trendami, etc. 

Pamiętajmy, że nasza praca jest szalenie odpowiedzialna!

Kreujemy czyjś wizerunek. Jesteśmy za niego odpowiedzialni i odpowiedzialnie musimy do tematu podejść.




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Podolog dla Fryzjera: Co to jest podologia i czym się zajmuje?




Dziś słów kilka o tym czym jest w ogóle podologia i czym się zajmuje. 


Podologia to dziedzina medycyny zajmująca się profilaktyką i terapią wszystkich chorób stóp.

W gabinecie podologicznym oferujemy pełen wachlarz usług, dzięki którym stopy nie tylko będą zdrowe, ale również piękne.

Najważniejsza jest konsultacja i odpowiednia diagnostyka (przyp. bwmsg: identycznie jak w salonie fryzjerskim). Czasem schorzenia sprawiają, że cały organizm nie funkcjonuje tak, jak tego oczekujemy. Możemy temu zapobiec. Gabinety podologiczne między innymi oferują:



  • konsultacje,
  • pedicure klasyczny,
  • pedicure specjalistyczny,
  • terapię wrastających paznokci,
  • usuwanie modzeli,
  • usuwanie odcisków,
  • terapię na pękające pięty,
  • leczenie grzybicy stóp i paznokci, 
  • profesjonalne zabiegi na stopach nadpotliwych,
  • rekonstrukcję płytki paznokciowej,
  • opatrunki odciążające, korygujące, 
  • pielęgnację stopy cukrzycowej,
  • usuwanie brodawki/kurzajki,
  • usuwanie nadmiernego rogowacenia skóry stóp. 


Pedicure podologiczny wystarcza na  o wiele dłużej niż taki wykonany w gabinecie kosmetycznym.

Nie używamy żadnych pilniczkow, paznokcie skracanie są cęgami, opracowywane wysokoobrotowymi frezarkami i sprawdzane sondą.

Podeszwa stóp albo opracowywana jest samą frezarką lub, gdy jest potrzeba, to skalpelem i frezarką.

Bardzo ważna jest prędkość frezarki, jej obroty oraz odpowiednia praca skalpelem.



Trzeba wszystko wykonać tak, aby nie pobudzać naskórka to nadmiernego rogowacenia.



Interesuje Cię temat stóp i ich właściwej pielęgnacji?




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Podolog dla Fryzjera: Sterylizacja narzędzi!

Dziś Ola opowie Wam więcej w temacie sterylizacji, 


co jest szalenie istotne i już w niejednym artykule wskazywaliśmy to Wam!


Jeśli nie pamiętasz, to oprócz artykułu Oli poniżej, zapraszam Cię do zerknięcia:






Czy wiesz jak ważna jest sterylizacja?



Proces sterylizacji jest jednym z ważniejszych procesów w gabinecie podologicznym i nie tylko!

Tak na prawdę w każdym gabinecie usługowym, w którym używamy narzędzi typu:

  • cążki, 
  • sondy, 
  • nożyczki, 
  • itp. 
czyli tam, gdzie używamy narzędzi wielokrotnego użytku.


Jak wykonać sterylizację?


Aby wykonywać sterylizację, nie trzeba kupować własnego autoklawu, choć na pewno jest to wygodne, ponieważ w każdej chwili możemy go włączyć bez obawy, że skończą nam się czyste narzędzia.
Można narzędzia sterylizować, np. w szpitalu, u stomatologa czy w innym gabinecie, posiadającym autoklaw (jest to kwestia umowy).

Proces sterylizacji poprzedzany jest dezynfekcją i myciem

Dezynfekcja polega na tym, że wkładamy narzędzia do wanienki lub myjki ultradźwiękowej (tutaj dodatkowo są one myte przy pomocy ruchu ultradźwięków) z odpowiednim płynem, dostosowanym do dezynfekcji.

(przyp. Asi - w przypadku salonów fryzjerskich, gdzie nie mamy kontaktu stricte z krwią podczas wykonywania usług, wystarczy silny płyn do dezynfekcji, aby narzędzia były ponownie gotowe do użytku).

Następnie są one myte pod bieżącą wodą, odkładane do suszenia, pakowane w rękawy do sterylizacji i umieszczane w autoklawie.


Gabinet Podologia Turek 

Dlaczego jest to ważny proces? 


Ponieważ chroni pacjentów przed zakażeniem się np HIV, HCV, grzybicą, itp.
Prawidłowo wysterylizowany materiał jest jałowy – nie zawiera żadnych żywych drobnoustrojów (także wirusów) oraz ich form przetrwalnikowych.





czwartek, 4 kwietnia 2019

Proteinowe kulki mocy




Składniki + wykonanie:



  • orzechy (różne rodzaje: pistacje, nerkowce, pestki dyni, fistaszki, brazylijskie) - 3/4 szklanki,
  • daktyle bez pestek - 15 - 18 sztuk,
  • 4 łyżki syropu klonowego,
  • solidna łyżka miodu,
  • 1 miarka białka w proszku o smaku czekoladowym lub ciasteczek
Wszystko blendujemy i formułujemy kulki, które następnie schładzamy w lodówce ;)




Smacznego!



Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Podolog dla Fryzjera: Obuwie fryzjera



Dziś porozmawiamy sobie o butach dla fryzjera. 


W jakich chodzicie? 


  • Klapki? 
  • Japonki? 
  • Baleriny? 


A może macie swoje ulubione inne cudeńka?

Dobrze, przejdźmy do sedna sprawy! 




→ Jeśli chodzi o klapki - mówimy stanowcze nie! 

Zwłaszcza u osób, którym pękają pięty lub mają ostrogę piętową. Nosząc klapki, podeszwa takiego klapka uderza o naszą piętę, co jeszcze bardziej stymuluje nadmierne rogowacenia pięt, ich pękanie, i podrażnia ostrogę piętową.

➞Jeśli chcecie odkryte buty do pracy,  to wybierajcie sandałki, ponieważ trzymają się one naszej stopy i nie uderzają o piętę.



→ Dlaczego nie japonki? 

Japonki są jeszcze gorszym obuwiem niż zwykle klapki, ponieważ to MY musimy naszym śródstopiem pomagać im w przenoszeniu! Czyli tak na prawdę to nie one ułatwiają nam chodzenie, tylko my pomagamy im, o zgrozo, aby się przemieszczały!!!

➞ Wiecie dlaczego Japończycy wymyślili japonki

Żeby japonki za daleko im nie uciekły ツ 


 Jeśli chodzi o odkryte obuwie w salonie fryzjerskim, nie polecałabym go Wam, gdyż cały czas na Waszych stopach ładują włosy, które są ostre, zwłaszcza męskie, krótkie. Taki włos wbija się Wam w skórę, np. w podeszwę stopy i zostając tam, tworzy odcisk.


→ No dobrze, ale dlaczego nie baleriny? 

Przecież są zamknięte i trzymają się stopy. Tak, są zamknięte i trzymają się stopy, ale są kompletnie płaskie, nie mają żadnej amortyzacji, więc to tak jakbyśmy chodzili bosą stopą po bruku.
Osoby, które często chodzą w baletkach lub stoją w nich również narzekają na bóle pięt jak i śródstopia.

Długotrwałe chodzenie w balerinach powoduje powstawanie ostrogi piętowej, modzeli na śródstopiu, a w konsekwencji mogą powstać bardzo bolące odciski.


→ A może szpilki?

Fryzjerki w szpilkach jeszcze nie widziałam. Ale kto wie, może gdzieś w Polsce lub na świecie ッ Mając taka pracę jak ma fryzjer i będąc w szpilkach również możemy się nabawić wielu odcisków jak i piekących modzeli.
Oprócz tego skraca nam się ścięgno Achillesa, które również może dawać nam nieprzyjemne dolegliwości bólowe...


→ No to jak powinny wyglądać odpowiednie buty do pracy stojaco-chodzącej? 

Już tłumaczę.


  • But powinien być wykonany z miękkiego, oddychającego tworzywa, powinien dostosować się do naszej stopy, szwy powinny być na zewnątrz, aby nic nas nie piło w bucie. 
  • But w 1/3 swojej długości powinien się zginać i powinien móc dać się wykręcić, ale pięta powinna być stabilna
  • W przypadku osoby dorosłej zalecam wyprofilowaną wkładkę lub gdy mamy swoją wkładkę i możemy ją włożyć do obuwia, które używamy w pracy. 
  • Bardzo ważna kwestią w bucie jest amortyzacja, aby miał lekkie podwyższenie. 

Właściwe obuwie.

Tak powinno wyginać się obuwie.



Interesuje Cię temat stóp i ich właściwej pielęgnacji?




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

czwartek, 28 marca 2019

Jak dobrać kolor włosów do siebie?

Temat rzeka, serio!


I na początku, jeśli sama pragniesz określić kolor idealny dla Ciebie, powiemy Ci od razu, że możesz nie trafić za pierwszym razem i to jest zupełnie normalne! Nie łatwo jest znaleźć kolor, który podkreśli naszą urodę i będzie współgrać z naszymi cechami charakteru, wyglądem zewnętrznym.

Zanim jednak skupimy się na wytycznych, które pomogą Ci dokonać wyboru, zwróćmy uwagę na funkcje, jakie posiada sama koloryzacja.




Funkcje koloryzacji:


  • przykrycie siwizny - to pierwotna funkcja koloryzacji, ponieważ w pierwszej kolejności to właśnie pierwsze siwe włosy najbardziej przeszkadzały ludziom;
  • odmłodzenie/dodanie lat - kolor może nas odmłodzić a może nam też dodać lat, więc musimy to również uwzględnić przy wyborze koloru, abyśmy nie osiągnęły odwrotnego do zamierzonego efektu;
  • dodatkowa objętość - tak! To nie żart! Kolor może nam też optycznie dodać objętości i dać wrażenie, że mamy więcej włosów niż jest ich na naszej głowie w istocie;
  • rewitalizacja - współczesne farby i metody koloryzacji nie tylko nadają kolor, ale też i pielęgnują włosy;
  • odświeżenie koloru - kiedy kolor jest blady i matowy, nowy kolor sprawi, że będą wyglądały świeżo i zdrowo;
  • lekkość fryzury - co ciekawe, nawet przy tzw. ostrym cięciu, właściwie wpleciony kolor może nadać lekkości całej fryzurze;
  • dodać/odebrać uroku - niestety, kolor totalnie nie pasujący do nas może sprawić, że będziemy wyglądać gorzej niż przed jego wykonaniem, a ten właściwie dobrany doda nam nie tylko uroku, ale i pewności siebie!



Jak dobrać kolor, by nie popełniać tyle błędów przy doborze koloru?


Przede wszystkim zwróć uwagę na:
  • siebie - musisz się lepiej poznać! Tak, wiemy, że brzmi to dość dziwnie, ale jeśli będziemy wybierać kolor pierwszy lepszy, aby spróbować, bo ktoś nas namówił, a nie jest to zgodne z nami, możemy się w nim zwyczajnie nie czuć, dlatego dobrze poznać siebie i swoje preferencje;
  • kolor oczu - oraz odcień (chłodny, ciepły),
  • odcień karnacji - zwróć uwagę na kolor skóry po wewnętrznej stronie ręki (tu raczej się nie opalamy i możemy rozpoznać swój kolor),
  • kolor żył po wewnętrznej stronie nadgarstka - czy są zielone, niebieskie a może fioletowe,
  • odrost naturalny - sprawdź kolor włosów na potylicy, pod spodem, gdzie słońce nie dochodzi i nie rozjaśnia Twoich włosów,
  • oświetlenie - czy jest naturalne (najlepsze do określenia kolorów) czy sztuczne (żarówki emitują różne światło, od ciepłego po zimny, przez co kolor w tych różnych oświetleniach będzie zawsze wyglądać inaczej).

Tak jak pisaliśmy, na początku strasznie trudno będzie Ci nie popełnić błędu.




Zwłaszcza, jeśli zdecydujesz się na zupełnie samodzielną koloryzację, dodatkowo bez żadnej wiedzy (mam tu na myśli wiedzę o samych kolorach, co nie jest najłatwiejsze, a sama teoria bez praktyki, gdzie mamy do czynienia z różnymi włosami, ich porowatością, ilością odcieni na włosach już uprzednio aplikowanych, itd... nie zawsze wystarcza).

Nie chcemy Cię do niczego zmuszać, ale fakty mówią same za siebie, a tymi faktami są inne kobiety, których pełno na grupach facebookowych...



Co to za kobiety?


Żalące się, że coś poszło nie tak. Oczywiście rzadko ktoś się przyznaje do błędu na forum (Wasze błędy zazwyczaj zostają między nami fryzjerami a Wami), ale za to już błąd, jakiego "dopuścił się" fryzjer, wg Was, od razu wraz z opinią i zdjęciami ląduje na różnorakich grupach.

Tylko, że aby określić, gdzie i kto popełnił błąd jest trudno, nie znając całej sytuacji. Zdarza się, i to dość często, że nie da się osiągnąć pewnych barw przy jednej dekoloryzacji i koloryzacji.

Jednak ta informacja gdzieś znika, staje się nie istotna, bo osoba godząca się na usługę mimo wszystko liczy, że jednak się uda. I nawet poinformowanie jej na początku, jej zgodna na kilkuetapową koloryzację, nic nie zmieni w efekcie końcowym czyli obsmarowaniu fryzjera w sieci...

Samo życie, ale coraz więcej świadomych Klientów potrafi czytać między wierszami! ;)

Czasem guma pęknie ;) Zdarza się ;)


Wracając do tematu!


Nie chcemy Cię do niczego zmuszać, ale wiedząc mało warto się chociaż udać na konsultację kolorystyczną do wybranego salonu lub 2, 3 różnych.

Przede wszystkim dlatego, że konsultacja będzie przeprowadzona przez specjalistę, kolorystę, który zna się na kolorach, wie jak je łączyć, by osiągać oczekiwane rezultaty i potrafi je dobrać w zgodzie z Twoimi preferencjami oraz typem urody, kolorem skóry, oczu. 

W takim salonie powinien znajdować się również zestaw kolorystyczny, który pomoże Wam dobrać właściwy odcień konkretnego koloru, bo np.

czerwień czy zieleń mogą być zarówno chłodne jak i ciepłe 
a to już zmienia cały Twój wygląd!



Podsumowanie


Pamiętaj, że kolor o jakim marzysz może nie być dla Ciebie! 

Pięknie się prezentuje na zdjęciach modelek, które pod ten kolor włosów mają wykonany makijaż, oświetleniem również fotograf może ocieplić lub ochłodzić kolor, a ubiór we właściwym kolorze jeszcze podkreśli szlachetność tej barwy...

Ale to tylko chwila uwieczniona na zdjęciu!

Na co dzień włosy pracują, poruszają się, a każdy ruch będzie odbijać światło: raz dzienne, raz sztuczne ciepłe lub chłodne i w każdym tym świetle Twój kolor będzie się prezentować inaczej!



Co ciekawe, 


może Cię zaskoczymy, ale pora roku również ma wpływ na to czy w danym momencie ładniej będzie Ci w cieplejszych czy chłodniejszych odcieniach włosów ;) Dlatego nie upieraj się 12 miesięcy w roku przy jednym kolorze, bo mamy 4 pory roku i czasem nawet nasz kolor skóry bywa jaśniejszy lub ciemniejszy ;)

To co istotne przy koloryzacji włosów, już nie ważne czy samodzielne czy w salonie fryzjerskim to - PIELĘGNACJA!

Ta ma znaczenie zawsze, a jeśli chcesz, by Twój kolor pozostał z Tobą na dłużej, a włosy były jednocześnie w dobrej kondycji, koniecznie zaopatrz się w pielęgnację właściwą Twoim włosom!

W naszym salonie też ją dobieramy pod indywidualnym kątem ;)





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

poniedziałek, 25 marca 2019

Podolog dla Fryzjera: Pielęgnacja stóp w gabinecie podologicznym

Tym razem pomijam wstępy i od razu zapraszam Was do artykułu napisanego przez Olę 
w ramach naszej współpracy 
na rzecz zdrowych stóp fryzjera i nie tylko;)





Nazywam się Aleksandra Całkiewicz 


i jestem magistrem fizjoterapii i specjalistą do spraw podologii. Fizjoterapią zajmuję się od 7 lat, natomiast podologią od 3 lat. Jest to moja praca, ale zarazem i pasja. Gdy zaczęłam pracować w podologii, zdałam sobie sprawę, że to jest moje miejsce na ziemi i droga, którą powinnam iść.

Dziś chciałabym zwrócić uwagę na pielęgnację stóp u fryzjerów.

Fryzjerze zadbaj o swoje stopy! 


No właśnie, dbasz?


Pytanie czasem retoryczne... Narzekasz, że bolą Cię ręce, barki, kręgosłup...

A co ze stopami?

Przeważnie bolą, ale zrzucasz to na tryb pracy, na to że dużo stoisz przy kliencie.

No dobrze, ale też kluczowe są tutaj:

  • pielęgnacja Twoich stóp
  • prawidłowe skracanie paznokci, 
  • dbanie o śródstopie i pięty. 


PAZNOKCIE


Paznokcie zawsze obcinamy na prosto z lekko zaokrąglonymi czubkami, aby ostre końce płytki paznokciowej nie uszkadzały nam wałów paznokciowych.

Robimy to średnio raz na 6 tygodni.

Nigdy nie podcinamy paznokci w głąb wału, gdyż możemy spowodować wrastanie się paznokcia. W takie sytuacji od razu zgłaszamy się do podologa i nie bagatelizujemy stanu zapalnego, gdyż może to być groźne dla naszego zdrowia.

Im szybciej zgłosimy się do specjalisty, tym terapia jest krótsza, niż jakbyśmy czekali do ostateczności.

PIELĘGNACJA STÓP


Wieczorna pielęgnacja polega na tym, że stopy myjemy i dokładnie suszymy ręcznikiem, w szczególności w przestrzeniach między-palcowych. Następnie używamy odpowiednio dobranego dla naszej skóry kremu do stóp.
Podczas smarowania stóp nie smarujemy również przestrzeni między-palcowej.

Koniecznie musi tam być sucho!!! 

Jeśli będziemy utrzymywać wilgotne te miejsca, to dojdzie do maceracji skóry i zaczną powstawać ranki, pęknięcia a dodatkowo jest to wspaniałe środowisko do rozwoju grzybicy. Dlatego jest to tak ważne.

Nie stosujemy również żadnych tarek do stóp, pikników do pięt, omeg czy innych specyfików. Stosowanie tych sprzętów powoduje, że nasz naskórek jeszcze szybciej odrasta i  to ze zdwojoną siłą. Pobudzamy w ten sposób procesy nadmiernego rogowacenia skóry.

Jako podolog zachęcam każdego, aby chociaż raz w życiu udał się do specjalisty do spraw podologii w celu konsultacji swoich stóp. 

Swoim pacjentom zalecam wizyty w moim gabinecie średnio co 6 tygodni. Jest to wystarczający czas. Często pacjenci mi nie dowierzają, kiedy mówię, że pedicure specjalistyczny wystarczy Panu/i na 6 tygodni. Do kosmetyczki musieli chodzić co 3 - 4 tygodnie! Czyli prawie 2 razy częściej!
Specjalistyczny pedicure zwalnia również z dodatkowej pracy nad wyglądem stóp w domu. Jedyne o czym musimy pamiętać to regularne mycie i krem do stóp.

Dlatego po wizycie w gabinecie często mówią:

"Pani Olu, miała Pani rację!" 

A ile więcej wolnego czasu ma się dla siebie, kiedy nie ma potrzeby wykonywania operacji łazienkowych ;)

Podolog tworzy sobie pacjenta i to jest kluczowe zadanie, 
że u nas wizyty wydłużają się w czasie, zamiast skracać.




Interesuje Cię temat stóp i ich właściwej pielęgnacji?





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!