wtorek, 10 grudnia 2019

Czapki a kondycja włosów zimą

Czy noszenie czapek zimą może mieć wpływ na kondycję włosów?


Wiele kobiet, a także i mężczyzn, rezygnuje z nakryć głowy w okresie jesienno-zimowym z obawy o nieestetyczną fryzurę po zdjęciu czapki z głowy.

Czy tylko aspekt wizualny jest jedynym, 

który powinien nas zastanawiać 

przed włożeniem ciepłej czapki w chłodne dni?





Zima i jesień to czas, kiedy nie chcąc się przeziębić, powinniśmy chronić także swoją głowę, a do tego celu najlepiej sprawdzają się czapki, kapelusze, kaptury oraz duże szale. To, co wybierzemy, to często kwestia gustu, upodobań, mody.

Ważne, by były wykonane z dobrych jakościowo tkanin, które nie tylko będą izolowały i chroniły głowę przed chłodem, ale i umożliwiały „oddychanie głowie”.
Do takich tkanin bez dwóch zdań możemy zaliczyć wełnę (np. kaszmir) i bawełnę.


Przebywając na zewnątrz, gdzie jest zimno, warto czapkę na głowie mieć, ale wchodząc już do ogrzanego pomieszczenia, koniecznie za każdym razem ją zdejmij.





Dlaczego to tak istotne?


Po pierwsze grozi Ci przegrzanie, a to przyczynia się do elektryzowania się włosów.

Po drugie włosy są bardziej przyklapnięte i szybciej się przetłuszczają.

Dodatkowo w wyniku regularnego przegrzewania możesz nabawić się łupieżu czy łojotokowego zapalenia skóry głowy, a to już nic fajnego, prawda? Zwłaszcza jak wiesz, że te choroby skóry głowy mogą przyczyniać się wypadania włosów…

Ważne zatem, by zapamiętać, że noszenie czapek zimą na zewnątrz nie ma większego wpływu na kondycję naszych włosów, ale już przetrzymywanie czapek na naszych głowach w pomieszczeniach może mieć poważne konsekwencje.








Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

środa, 13 listopada 2019

Sebastian Professional i Dark Oil

Staramy się Wam zawsze coś opowiedzieć o markach, 


z jakimi mamy przyjemność współpracować, dlatego dziś przedstawiamy Wam światową markę Sebastian Professional.

Mogliście już się z nią u nas spotkać przy okazji testowania kosmetyków przez Asię -TU poczytacie o linii Sebastian Penetraitt ;)

Sebastian Professional


Za co uwielbiamy tą markę? Za WOLNOŚĆ!

Tu nie zabija się kreatywności, dyktując poszczególne style. Styl to Ty, nasz odbiorca a naszym zadaniem jest tylko pomóc Ci ten styl odnaleźć w sobie i go podkreślić właściwą fryzurą. Czasem będzie to strzyżenie, innym razem kolor. Może to być pielęgnacja a może codzienna stylizacja - to wszystko jest w naszych rękach po to, by pomóc Ci być jeszcze bardziej sobą.

Styliści marki to nie dyktatorzy.

Podobnie jak my, tak i oni, otrzymują właściwe narzędzia jakimi są kosmetyki do koloryzacji, pielęgnacji i stylizacji. Dostają też wiedzę o możliwościach kosmetyków. Reszta leży w naszych rękach, w rękach stylistów Sebastian Professional.

Ta swoboda w działaniu niweluje presję. Pozwala na usłyszenie, na zobaczenie Ciebie i Twoich potrzeb. Twoich wad i atutów. Dopiero, kiedy wiemy już o Tobie wystarczająco dużo, działamy. Działamy świadomie i sprawnie, dzięki kosmetykom, które ułatwiają nam działanie i osiąganie zamierzonych efektów bez doświadczeń na Tobie.

Szanujemy tą markę za jej poszanowanie inności, różnorodności. Nikt i nic nie jest takie samo. Za każdym razem należy się wsłuchać, by zrozumieć i to jest piękne.

Nie ma tu utartych schematów. Nie ma piękna oczywistego i absolutnego. Za to są możliwości. Dużo możliwości...

Dzięki szerokiemu zapleczu kosmetycznemu jako fryzjerzy styliści czujemy się pewnie, ponieważ możemy tworzyć niebanalne looki jak i klasyczne rozwiązania.

To duży komfort móc pracować z taką świadomością. Zarówno dla nas jako fryzjerów jak i dla Ciebie, jako naszego odbiorcy.




Jakie zestawy i linie kosmetyków od Sebastian Professional możesz u nas spotkać?


Szczerze powiedziawszy ostatnio trudno zastać u nas stacjonarnie poszczególne linie a to ze względu na duże zainteresowanie samego rynku poszczególnymi seriami, przez co w magazynach również są przestoje jak i Wasze zainteresowanie, ponieważ kosmetyki znikają szybciej niż zdążymy je zamówić... Cóż - o czymś to świadczy ;)

Kultową serią jest Dark Oil cieszący się niesłabnącą popularnością w kraju jak i za granicą. W czym tkwi jej fenomen?

OLEJEK DARK OIL





Zawiera:

  • Olejek sandałowy - działa przeciwzapalnie, wspomaga walkę z bezsennoscią, uspokaja. Zapach olejku sandalowego to także afrodyzjak :) Działa antyseptyczne, antygrzybicznie, przeciwbakteryjnie i niweluje swędzenie. Przeciwdziała łupieżowi.

  • Olejek cedrowy czyli uzdrawiacz włosów - znajdziesz w nim duże stężenie m. in. witaminy E i F, kwasów omega-3, omega-6. Wspomaga wzrost włosów, zapobiega ich wypadaniu, wpływa pozytywnie na sprężystość, nawilża i przywraca włosom blask. Na skalp działa antyseptyczne, reguluje pracę gruczołów łojowych i opóźnia proces starzenia się skóry głowy i wzmacnia cebulki włosów. Idealny nawet dla wyjątkowo wrażliwej skóry głowy, łagodzi podrażnienia i stany zapalne. 
To idealny Olejek dla zniszczonych, łamliwych, kruchych i suchych włosów oraz o wysokiej porowatości, który przyspieszy regenerację włosów i zapewni ochronę. 

  • Olejek arganowy czyli płynne złoto - to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych takich jak omega-6 i omega-9 oraz witaminy E. Pozostałe cenne składniki działają antyoksydacyjne, opóźniając procesy starzenia się. Regeneruje barierę hydrolipidową i dąży do równowagi związków tłuszczowych w skórze, dzięki czemu skóra jest elastyczna, nawilżona i pobudzona do samoregeneracji. Łagodzi podrażnienia, goi, działa przeciwzapalnie. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pielęgnuje, nawilża oraz odżywia skórę i włosy. Wspomaga leczenie łuszczycy, trądziku czy egzemy. 

Zawarta w olejku technologia DiffusX sprawia, że olejek niedługo po aplikacji ulatnia się z włosów pozostawiając na nich niewidoczną warstwę stylizującą.


Funkcje i cechy olejku:

  • nawilża i regeneruje, 
  • wygładza naskórek i włosy, 
  • dodaje objętości włosom, 
  • naprawia włosy od wewnątrz i na zewnątrz, chroni włosy przed puszeniem się, 
  • chroni przed promieniowaniem UV,
  • łatwo się wchłania i jest niewidoczny na włosach, 
  • nie pozostawia tłustych włosów i nie obciąża ich, 
  • nadaje włosom piękny połysk, 
  • służy do układania włosów,
  • wygładza każdy rodzaj włosów,
  • pachnie relaksująco. 

MGIEŁKA DARK OIL




Mgiełka zawiera w sobie kompozycję specjalnie dobranych olejków dla uzyskania jedwabiście gładkich włosów. 

Idealna zarówno przed suszeniem włosów, jak i szybkiej poprawy i odświeżenia fryzury w ciągu dnia.

Po aplikacji spodziewaj się naturalnego połysku na długości włosów, delikatnego zapachu i jedwabistej gładkości.


SZAMPON DARK OIL




Szampon to podstawa pielęgnacji.

Jego zadaniem podstawowym i niezaprzeczalnym jest oczyszczenie skóry głowy oraz włosów z potu, kurzu, zanieczyszczeń wokół.

Szampon Dark Oil mimo zawartych w nim olejków jest niezwykle lekki i nieobciążający, a przy tym już na etapie mycia nadaje włosom objętości i blasku.

Nie zapominajcie o tym jak myć włosów, bo technika, podobnie jak dobry produkt, ma znaczenie.




ODŻYWKA DARK OIL




Stosujesz odżywki do włosów po ich umyciu?

Odpowiedz w komentarzu, bo jesteśmy ciekawi ilu z naszych obserwatorek i obserwatorów uważa, że to istotne.

Właściwie dobrana odżywka, podobnie zresztą jak i każdy kosmetyk, potrafi zdziałać cuda lepsze niż nie jedna różdżka

Odżywka z serii Dark Oil, podobnie jak pozostałe kosmetyki tej samej linii, zawiera w sobie bogactwo olejków, które wyglądają włosy, ułatwiają ich rozczesywanie i nadają objętości, bez nadmiernego obciążania.

MASKA DARK OIL




Lekka, wzbogacona specjalną mieszanką olejków. Odżywia włosy, zachowując ich naturalną objętość. Sprawia, że włosy są jedwabiste w dotyku i pełne blasku.

Za co ją pokochasz? 

Za szybkość w działaniu! Wystarczy od 2 - 5 minut z maską, by cieszyć się jej efektami ;) Widzisz jak dobrze Cię znamy i wiemy, że nie masz czasu? ;)


Kolejne linie pokażemy Wam w następnych postach.


To Cię zainteresuje:







Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!



środa, 6 listopada 2019

pH dla włosów ma znaczenie

Jako że pH bezpośrednio wpływa na jakość naszych włosów, powiemy sobie dziś co nieco właśnie o tej skali.


Skala pH to taka umowna skala pozwalająca określić w przybliżeniu kwasowość i zasadowość roztworów wodnych w związkach chemicznych. Poniżej użyjemy gotowych przykładów z cioci wikipedii, celem zobrazowania różnych wartości pH w różnych roztworach:


0 Kwas solny
1 Kwas solny
2 Sok żołądkowy, sok cytrynowy, Coca Cola
3 Ocet, sok pomarańczowy
4 Piwo
5 Kawa, herbata, kwaśny deszcz
6 Mleko
7 Chemicznie czysta woda, ślina człowieka, krew
8 Woda morska
9 Mydło
10 Mydło
11 Woda amoniakalna 
12 Wodorotlenek wapnia
13 -
14 Roztwór NaOH


Z tej wiedzy jesteśmy już w stanie wywnioskować, że najlepsze pH dla nas ludzi jest bliskie 5-7 czyli bardziej kwaśne, a produkty do higieny, jakie zazwyczaj stosujemy, np. szampony do włosów, mają dość wysokie pH zasadowe...




Ale co to wszystko znaczy dla naszych włosów i ich kondycji?


Aby to jasno określić, warto zrozumieć co dobrego oraz złego mogą powodować kosmetyki odpowiednio z pH bardziej kwaśnym lub bardziej zasadowy.

Kwaśne pH a włosy


Produkty z kwaśnym odczynem przydadzą nam się zdecydowanie bardziej na koniec wszelkich zabiegów, ponieważ będą nam domykać łuski włosów, dzięki czemu włosy będą bardziej odporne na zniszczenia. Taka sytuacja ma miejsce np. przy farbowaniu. Po zakończonym zabiegu warto myć włosy szamponem o kwaśnym pH, dzięki czemu domknięcie łuski nie tylko ochroni włos przed zniszczeniem, ale i przed szybszą utratą koloru ;)

Produkty kwaśne stosowane z umiarem będą zmywać resztki szamponu i innych produktów na włosach i skalpie, przywracać blask włosom, przedłużą ich świeżość a także będą tworzyć barierę ochronną przed bakteriami i ich rozwojem na naszej skórze głowy.

Zasadowe pH a włosy


Zasadowe produkty bardzo mocno oczyszczają włos, odchylając jednocześnie łuskę włosów, jednocześnie niszcząc włos przy regularnym stosowaniu, pozbawiając go blasku, koloru i elastyczności.

Przed zastosowaniem farby koloryzującej zaleca się użycie takiego szamponu, a po koloryzacji koniecznie kwasowego, by łuski zamknąć.

Podobnie robi się w przypadku wprowadzania substancji pielęgnujących włos - zaczynamy zasadowo, następnie bomba witaminowa i na zakończenie kwaśny produkt.


Zarówno nadmiar kwasu może włosy przesuszyć czy nawet spalić, jak i produkty tylko i wyłącznie zasadowe będą niszczyły nam strukturę włosa. Standardowo jak Wam tłumaczymy UMIAR jest wskazany, a nawet konieczny!



Warto wiedzieć przed kombinacjami z pH!



Przede wszystkim ogranicz eksperymenty i staraj się stosować najbardziej optymalne dla włosów pH czyli coś między 4 a 6, bardziej kwaśny, ale blisko neutralnego.

Jeśli już zdecydujesz się na domową, kwaśną płukankę, to po pierwsze, pilnuj, by stężenie wynosiło minimum pH 4 i po drugie, dla świętego spokoju warto przed płukaniem nałożyć na włosy maskę lub odżywkę nawilżającą. Pamiętaj, że przedobrzyć zawsze jest łatwo, a naprawiać szkody już o wiele trudniej...

Nie baw się w salon fryzjerski, jeśli fryzjerem nie jesteś - chodzi tu nie tylko o pielęgnację, ale i koloryzację. Nieustanne, naprzemienne stosowanie zasadowego z kwaśnym może doprowadzić do wysokiej porowatości włosa, jego zniszczenia, przesuszenia, wypłowienia, spalenia. W salonie takie zabiegi oscylują w granicach pH 4-10, nie mniej, nie więcej.

Jeżeli Twoje włosy są cienkie i/lub jasne oraz do tego je farbujesz - uważaj w szczególności na możliwość przedawkowania im preparatów o wysokim pH kwaśnym - bo możesz tych włosów za chwilę nie mieć albo mieć je w tak złej kondycji, że i tak będziesz wolała być albo łysa albo zakupisz wkrótce perukę...

Nie zapomnij też o tym jak Twój włos jest zbudowany!




Dla szybkiego przypomnienia - jego głównym budulcem jest keratyna, czyli białko, które ulega rozpadowi w bardzo kwaśnym lub bardzo zasadowym środowisku. Nie toleruje mniej niż pH 4 oraz więcej niż pH 11. Wtedy nie tylko Twoje włosy stracą swój urok i zdrowie, ale i skóra głowy może być znacząco podrażniona.




Reasumując 


nawet nie myśl teraz o sprawdzaniu siły Twoich włosów i na co dzień staraj się używać kosmetyków do włosów z pH oscylującym między 4 a 6. Nawet częste stosowanie preparatów o pH 8-10 może znacząco włosy osłabić i nie wierz w to, że nagłe potraktowanie ich kwaśnym środowiskiem je odratuje... To co uległo zniszczeniu, zniszczone pozostanie i nadaje się jedynie do... ścięcia. Koniec i kropka.

W razie wątpliwości do co swoich kosmetyków - zawsze pytaj swojego stylistę/fryzjera o poradę ;)





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

środa, 30 października 2019

Ranking - najlepszy fryzjer w Poznaniu!

A co tam - nie bądźmy tacy skromni - najlepszy fryzjer w całej Polsce!





Brzmi zachęcająco?

Spokojnie, dodajmy do tego odznaki, medale, punkty wg określonych kryteriów i zaczyna wyglądać wiarygodnie, prawda? ;)


A teraz do rzeczy - rzekomo ważnych, sprawdzonych, aktualnych i jak najbardziej wiarygodnych rankingów wszelkiej maści jest w sieci od groma i jeszcze więcej.


Dziś odkrywamy zakryte czyli pokażemy Wam jak dostać się do takiego rankingu i być w pierwszej 10, a może nawet w pierwszej trójce ;) Da się zrobić też i tak, by być na pierwszym miejscu :D

Zacznijmy od tego, że wpiszecie sobie w popularną na świecie wyszukiwarkę "ranking fryzjerów" i co zobaczycie...


Zobaczycie strony, na których:



  1. można się jednocześnie zapisać na wizytę,
  2. zobaczycie od razu profile konkretnych salonów,
  3. jako Klienci będziecie mogli przeglądać rankingi fryzjerów w określonym mieście wraz z opiniami,
  4. znane prasowe marki przeniosły się do sieci i generują ruch z tworzenia najbardziej poczytnych haseł typu właśnie rankingi,
  5. co roku odbywają się konkursy na liderów danej branży.


A teraz jak to czytać, żeby nie dać się zrobić w konia?



Powiemy Wam, że wcale nie jest łatwo. Nasz Polski rynek jeszcze daje się wyrolować pozornie najlepszym specom od marketingu i wizerunku, którzy szukają wiarygodnych influencerów do współpracy, więc jak tu być mądrym i po laickiemu sobie poradzić.

Spieszymy z małą pomocą, jako że sami prowadzimy nie tylko bloga i kanały social media, ale i biznes w postaci salonu fryzjerskiego.



Po pierwsze - coraz częściej salony korzystające z aplikacji i systemów do rezerwacji online, otrzymują propozycje właśnie od tych stron, które jednocześnie nie tylko oferują Klientowi zapis w salonie, ale jednocześnie gdzieś na innej zakładce tej samej strony prowadzą bloga, piszą artykuły, edukują za pomocą filmów, które tworzą...  właśnie te firmy, które same korzystają z tej aplikacji, by umożliwić Ci zapis u siebie!

Niestety od razu mówimy, że nie jest to życie w symbiozie z takim portalem i aplikacją. 

Dlaczego? 

Ponieważ salon płaci za korzystanie z aplikacji oraz nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia za napisanie określonego wg odgórnie narzuconych standardów tekstu dla tej strony czy za stworzenie innych treści, np. filmu edukacyjnego. Jedyną formą wynagrodzenia jest podpis pod artykułem. I koniec. Żadnego dodatkowego promowania, żadnych pieniędzy, nic, poza kolejną fakturą za użytkowanie aplikacji. 



Po drugie - profile konkretnych salonów w danym mieście - a jakże inaczej! Kolejny, szczwany zabieg, polegający albo na wpisie określonych słów kluczowych w samym kodzie strony dla wyszukiwania w wyszukiwarkach, np. najlepszy salon w mieście X, albo wykupieniu reklamy w samej wyszukiwarce. I boom - kolejna zasłona opadła...



Samozwańcze rankingi - jak my je kochamy... 

Co rusz, każda firma otrzymuje piękny mail z gratulacjami, że wg określonych kryteriów, które są na bieżąco zbierane i analizowane przez firmę rankingową, otrzymaliśmy 1 miejsce jako #najlepszy #fryzjer w mieście! 

Teraz wystarczy opłacić właściwy abonament, by otrzymać wirtualną gwiazdkę w wirtualnym rankingu z możliwością pobrania jej sobie i wstawienia na swój fanpage! Brawo! 

Jako szanujący się salon radzimy sprawdzić ile tych pierwszych miejsc w Twoim mieście, właśnie w tym rankingu już jest na ich stronie, bo może się okazać, że tych pierwszych miejsc różniących się 0,00001 punktem jest jakieś 269 salonów!!!


Prasa nigdy nie była, nie jest i nie będzie głupia. Wie doskonale jak przyciągnąć uwagę widza, a rankingi wszelkiej maści sprawdzają się do tego doskonale. Nie zapomnijmy, że pojawienie się w jakiejkolwiek gazecie w wielu przypadkach nie jest darmowe... W tych wirtualnych magazynach również...


Coroczne konkursy - szkoda tylko, że nie zasiada tam żadne, obiektywne jury. Obecnie, aby wygrać jakikolwiek taki ranking trzeba mieć szerokie grono bardzo dobrych znajomych na portalach społecznościowych, gdzie lepiej lub gorzej możemy o te głosy prosić. Im lepiej prosimy, im bardziej mamy popularny profil i większe zasięgi - tym bardziej możemy być pewni wygranej w takim rankingu ;)



I viola! 

Karty zostały odsłonięte - zarówno dla Klientów, jak i dla salonów fryzjerskich, które głowią się jak to jest, że ich salon nigdy nie był w żadnym zestawieniu na najlepszy salon w mieście. Właśnie dlatego.


A Ty czym się kierujesz, wybierając salon fryzjerski?







Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!


środa, 23 października 2019

INCI czyli odkrywamy zakryte

Od końca września na półkach w Empiku możecie znaleźć kolejny nasz artykuł ;)







Tym razem mówimy w nim o INCI czyli International Nomenclature of Cosmetic Ingredients co w wolnym tłumaczeniu oznacza Międzynarodowe Nazewnictwo Składów Kosmetyków.

Temat ten powstał w wyniku rozmów z magazynem o diecie i zdrowiu Diet Point. Sami zresztą też uważamy, że to, co dostarczamy sobie z zewnątrz jak i od wewnątrz jest w stanie sprawić wiele dobrego dla naszego zdrowia, samopoczucia i wyglądu jak i wiele złego...


Zacznijmy od tego co nam da wiedza o składzie kosmetyków?






Jeśli wiesz, co zawiera kosmetyk, łatwo możesz sobie odpowiedzieć na pytania skąd np. pojawiła się na skórze wysypka, zaczerwienienie, swędzenie. Niekiedy objawy nie będą widoczne na zewnątrz, a mogą objawić się nam poprzez gorsze samopoczucie, kłopoty z oddychaniem, kaszlem i wiele innych.

Często nie od razu możemy połączyć te symptomy z kosmetykiem. O wiele częściej szukamy przyczyny w chorobie, alergiach, pożywieniu, piciu, osłabieniu organizmu.

Jeśli jednak dowiemy się jak czytać INCI oraz zwrócimy baczną uwagę na reakcje naszego organizmu po aplikacji poszczególnych składów na naszą skórę, będziemy w stanie określić co nam nie służy i czego powinniśmy unikać, a nawet jakich składowych nawet nie powinniśmy ze sobą łączyć z powodu wzajemnego niwelowania się lub nasilania działania innych substancji.

Brzmi ciekawie?

Mamy nadzieję, bo włożyliśmy w ten artykuł dużo pracy :)



Pokrótce co znajdziecie w artykule NIEbezpieczna pielęgnacja czyli odkrywamy zakryte


  1. Chwyty marketingowe a prawdziwy skład
  2. PEG
  3. PPG
  4. Oleje silikonowe
  5. Parafina i oleje mineralne
  6. SLS i SLES
  7. DEA, TEA, MEA
  8. Ftalany
  9. BHA i BHT
  10. Polyakrylamid
  11. Talk
  12. Dioksan
  13. Polimery syntetyczne czyli mikroplastik
  14. Parabeny
  15. Sztuczne barwniki
  16. Zapachy syntetyczne
  17. Formaldehyd
  18. Triclosan
  19. Lanolina
  20. EDTA
  21. Chemiczne filtry UV
  22. Alkohol
  23. Aluminium
  24. Arsen
  25. Rtęć
  26. Ołów
  27. Kadm
  28. Nikiel
  29. Chrom VI
  30. Beryl

Czyli aż 30 różnych pozycji wraz z dokładnym opisem co to jest, jak reaguje na to nasz organizm i przede wszystkim pod jakimi nazwami na etykiecie INCI kryją się powyższe substancje!


I dodatkowo czeka na Ciebie gotowa do wycięcia ściąga
zwierająca dokładnie te nazwy, 
które występują na etykietach INCI na kosmetykach, 
na które powinniśmy zwracać szczególną uwagę, 
by stosować ich możliwie jak najmniej!






Zapraszamy do:
- empiku,
- lifeline diag,
- do nas do salonu,


by poczytać nie tylko o INCI, ale także o:


  • składzie flory jelitowej, który może przyczynić się do otyłości i nadwagi,
  • terapiach w łuszczycy,
  • zespole policystycznych jajników,
  • anemii i skutkach braku żelaza,
  • zaburzeniach mineralizacji organizmu a depresji.


Zobacz też:

1. Nasz pierwszy artykuł: 

2. EHA czyli Analiza Pierwiastkowa Włosa

3. Witaminy i minerały a kondycja naszych włosów





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

środa, 16 października 2019

Mity dotyczące włosów - Part XX - Koloryzacja niszczy włosy?!


MIT NR 20 - Koloryzacja niszczy włosy



Czy rzeczywiście koloryzacja niszczy nasze włosy?



Hmm... ciężki temat, bo ile osób, tyle opinii i w sumie każdy po części będzie mieć rację. A to dlaczego?


Przede wszystkim dlatego, że sam proces koloryzacji polega na otwarciu łuski włosa, aby móc wprowadzić weń pigment. Następnie następuje zamknięcie łuski, aby ten kolor nam nie wypłukał się od razu. Ale...



No właśnie i teraz zaczynają się schody!



Zacznijmy od tego, że koloryzacja to utlenienie włosów - niezależnie od wyboru koloru, włos będzie się niszczyć. Dużo zależy od składu kosmetyków - dużo amoniaku to wysoka trwałość koloru i bardzo zniszczone włosy. Im miej amoniaku to mniej trwała koloryzacja, ale zdrowsze włosy.





Obecnie trwają badania nad stworzeniem produktów, których kolor będzie się utrzymywać dłużej na włosie, nie niszcząc go jednocześnie. Takim przykładem jest Koleston ME+ od Wella Professional. Cząsteczka ME+ odpycha działanie metali ciężkich na włosy, odpowiedzialnych za niestabilność pigmentu we włosie i szybszego wypłukiwania się koloru. Ten sam pierwiastek dodatkowo chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi. 

  • Koloryzacja, która wymaga dekoloryzacji będzie bardziej niszcząca włos, niż ta bez tego dodatkowego zabiegu.
  • Koloryzacja na jaśniejszy kolor będzie dla naszych włosów zdecydowanie bardziej agresywna, a co za tym idzie będzie wymagała od fryzjera specjalistycznej wiedzy i umiejętności, a od Ciebie dodatkowej pracy po zabiegu koloryzacji już w domu.
  • Skład produktów do koloryzacji włosów ma olbrzymie znaczenie - im bardziej agresywny i oferujący spektakularne efekty natychmiastowo, tym bardziej możesz być pewna, że zadziała destrukcyjnie na Twój włos (spalone, przesuszone, rozdwojone końce).

Alternatywy dla koloryzacji i ich skutki






Kolorowe spraye i pudry


Te jednodniowe, używane sporadycznie nie zrobią nam krzywdy. Ale te oferujące utrzymujący się efekt do kilku myć - tu już radzę zwrócić baczną uwagę na skład oraz fakt czy wcześniej była wykonywana koloryzacja rozjaśniająca włos. 

Dlaczego to tak istotne? 

Po pierwsze, jeśli kolor ma się utrzymać do więcej niż pierwszego mycia, to już znaczy, że w składzie jest coś, co sprawi, że kolor wniknie nieco głębiej, czyli otworzy łuskę włosa. Po drugie, aplikacja koloru na rozjaśniony włos (czyli bardziej spektakularny efekt kolorystyczny na włosach) oznacza nawet do pół roku mycia nim się zupełnie nie spierze... Czasem nawet permanentna koloryzacja ma kłopot w zakryciu tych odcieni po kolorowych sprayach...




Henna


Z henną też należy uważać, mimo że to naturalny produkt.

Po pierwsze - henna nie jest dla wszystkich. Raczej posiadaczki ciemnych włosów mogą sobie na to pozwolić. 

Po drugie - kiedy decydujesz się na hennę, możesz zapomnieć o kolorze permanentnym! Henna zawiera lawsonię, a ta wnika w głąb włosa i wiąże się z keratyną na stałe. Zatem nie wiem do jakiego stopnia należałoby zniszczyć włos, by łuska się otworzyła, przyjęła pigment, a następnie zdrowo zamknęła. Prędzej zetniesz włosy niż nałożysz coś innego niż hennę, bo to będzie tylko strata czasu, pieniędzy i zdrowia włosa. 



Finest Pigments - pigmenty bezpośrednie 


To rodzaj henny pozbawionego lawsoni, dzięki czemu wypłukuje się do zera po 8-10 myciach. Umożliwia jednoczesną, wyjątkowo łagodną, koloryzację włosów. Idealny dla każdego koloru włosów.

Zawiera do 98% składników naturalnych. Nie znajdziesz tam amoniaku, nie potrzebujesz aktywatora.  

Pigmenty podkreślą naturalną barwę włosów, dodadzą włosom nowych odcieni, refleksów i koloru.

Finest Pigments to elastyczny system koloryzacji włosów. Wszystkie kolory i odcienie można stosować w postaci czystej, można je także mieszać zwiększając paletę odcieni.


Szampony/odżywki/maski koloryzujące


O szamponach i maskach koloryzujących sporo pisaliśmy Wam już TUTAJ ;)




Ekspresowe podsumowanie hipotezy




Tak, koloryzacja permanentna niszczy włos. To w jakim stopniu - zależy od wielu czynników jak mogliście zauważyć: wiedzy, umiejętności, produktów, stopnia koloryzacji.

Czy powinniśmy się bać i wystrzegać koloryzacji?

Absolutnie nie! Powinniśmy być świadomymi konsumentami, a dzięki temu miejscu mamy nadzieję, że właśnie takimi jesteście ;) Jeśli wchodząc do salonu z czarnymi włosami, ktoś Wam obieca białe włosy jeszcze tego samego dnia - uciekajcie, gdzie pieprz rośnie, jeśli chcecie mieć jeszcze włosy na głowie.

Koloryzacja to proces. Im większa różnica, tym dłuższy proces. A jeśli marzymy o pięknych i zdrowych włosach, musimy dać sobie i włosom czas na takie diametralne zmiany.

Są też tymczasowe alternatywy, z których można zawsze skorzystać ;)



Więcej mitów?






Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

czwartek, 1 sierpnia 2019

Blaski i cienie zawodu fryzjera: Deprecjacja pracy fryzjera

Od emisji programów dotyczących fryzjerstwa i pracy fryzjera zawód ten nabrał nowego wydźwięku. 


Czy wpłynęło to na poprawę wizerunku tego zawodu w oczach konsumentów?

Trudno jednoznacznie stwierdzić, ponieważ programy te zazwyczaj wyciągają więcej brudów niż to jest potrzebne. Poza tym na planie poszczególnych odcinków da się wyczuć presję związaną z obecnością znanych i lubianych oraz bardziej doświadczonych w tym zawodzie ikon świata fryzjerstwa, co również wpływa albo na większą motywację dla niektórych albo na jeszcze większy stres, bo ktoś patrzy mi na ręce…


Zacznijmy od podstawowego pytania: kto czyli jakie salony zazwyczaj zgłaszają chęć udziału w tego typu programach?


Trudno szukać tam salonów, które mają rzesze swoich wiernych Klientów i dbają o rozwój osobisty i zawodowy swoich podwładnych. Taki program to show i musi się tam coś dziać! Najlepiej, aby były to salony, które na przestrzeni kilku dekad nic nie zmieniały, nie edukowały się, stały w miejscu a ich cenniki oscylowały wokół 15 zł za usługę.

I wtedy mamy SHOW! 

American Dream w wydaniu Polskim!

Trudne sprawy i Dlaczego ja w jednym! 

Leją się łzy, główki fryzjerskie latają w powietrzu, zawartości butelek z kosmetykami wątpliwej jakości rozlewają się po podłodze a myjki stoją prowizorycznie przyklejone na zmurszały już klej do podłogi…

Idealne warunki do perfekcyjnej gry aktorskiej prowadzących program i wystarczająco kiepskie dla amatorów szklanego ekranu czyli naszych fryzjerów-kopciuszków.

Dokładnie tak – fryzjerów-kopciuszków, 

bo fryzjer jest tam przedstawiony jako taka sierota, która się nie zna, nic nie umie, pracuje przez X lat na jedno kopyto i się nie rozwija. Tragedia straszna!

Do tego oprócz kwestii zawodowych często porusza się sprawy prywatne, pojawiają się nerwy, łzy, dodatkowy stres.

Jasne – kiedy obserwujemy nierozwijający się salon, możemy szukać jego przyczyny w sprawach psychologicznych, kiedy jesteśmy... psychologiem! A nie na antenie, przed X tysiącami widzów, będąc czołowym fryzjerem…Takie kwestie są dość delikatne.

Wiadomo, że w Polsce takie ckliwe historie łapią ze serce niejednego. Ale fryzjerzy, którzy z różnych przyczyn wyciągają dłoń, prosząc o pomoc (często jest to pomoc finansowa – remont salonu, doposażenie czy pomoc w promocji biznesu), liczą na to wsparcie. Owszem otrzymują je, ale jakim kosztem...


Idea jest piękna: 

do salonu zabitego dechami przyjeżdżają królowie biznesu fryzjerskiego i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przywracają salonowi blask i chwałę, zostawiając po sobie ich rekomendację, mającą za zadanie przyciągnąć rzesze Klientów, za nową, wyższą cenę.

Cena takiego zaklęcia jest spora – musisz Polsce pokazać swoje niekompetencje, braki w salonie, w doposażeniu, wiedzy. Musisz się obnażyć jak na show przystało. Nie każdy jest na to gotowy i nie dla każdego jest udział w takim programie.


Jak czuje się taki nasz kopciuszek z programu czy nawet ten z osiedla bez programu?


No generalnie źle. Nie dość, że do tej pory nie czuł wiatru w żaglach od dawien dawna, to jeszcze spotyka się z krytyką na miarę osiedla czy na antenie na wizji przed całą Polską.

Krytyka ma mobilizować. Szkoda, że nie zawsze tak to działa. Zgodzicie się?

Co więcej, w przypadkach osiedlowych ma nie tyle mobilizować, co zmusić fryzjera do zwrotu poniesionych przez Klienta kosztów (bo on jest przecież nie zadowolony i jak nie zwrócisz pieniędzy, to Ci taaaką opinię zrobi na dzielni i w sieci, że głowa mała i zaraz zwiniesz swój nędzny interes).

A tego typu incydenty zdarzają się coraz częściej i niestety coraz częściej nie z winy fryzjera, a ze świadomości, że dziś można reklamować wszystko i wszystko mieć za friko. Nie wybielamy każdej pracy, tylko sądzimy po sobie w tym względzie. A z własnego doświadczenia wiemy, że wśród tego typu Klientów trafiają się rasowi hejterzy w sieci i naciągacze.

Jak to sprawdzić? 


Wystarczy zobaczyć komu i jakie opinie w sieci wysyłają, a niektórzy wystawiają wszędzie i wszystkim jak leci 1…

To jest wyzysk.
To jest zaniżanie wartości pracy fryzjera.
To jest deprecjacja samego fryzjera.
To jest wypalenie zawodowe, depresja.

Wracając do programów TV – dzięki nim wzrosła świadomość, że można żądać, a nie rozmawiać. Takie programy podkopały wizerunek fryzjera jako autorytetu w branży kreowania wizerunku.

A podkreślmy, że przy takim doborze salonów do programu o to wcale nie trudno.

Teraz Klient, Nasz Pan i Władca poczuł się na tyle doedukowany i upoważniony do sprawdzania, że dziś strach wyrazić swoją opinię. 


W dalszym ciągu króluje też przekonanie, że to lekka praca. 


Niewymagająca, a zatem i nie powinna kosztować za dużo. A mało kto się zastanawia nad tym, że wymaga końskiego zdrowia i głowy chłonnej wiedzy i tworzenia nowości. W jednym czasie pracuje i głową i mięśniami. I tak do 7 dni w tygodniu. Najlepiej od rana do wieczora. Myślisz, że i Ty byś udźwignął ten ciężar fizyczno-psychiczny?

Tylko nie zapominaj o tym, że co chwilę na twoim fotelu siada inna osoba, z innym życzeniem, innym humorem. A Ty za każdym razem musisz być w formie do pracy i do rozmowy. Bawisz i kreujesz.


A Ty ile byś chciał zarabiać, pracując w takim systemie pracy?




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!



czwartek, 25 lipca 2019

Blaski i cienie zawodu fryzjera: Czas to pieniądz

Czy może istnieć gorsza demotywacja dla Fryzjera jak stwierdzenie, że czas to pieniądz? 


Nie wiem… Najlepiej Wy napiszcie w komentarzach pod tym postem co na Was działa demotywująco w tej pracy.

Tymczasem my dziś chcemy się skupić właśnie na tym zdaniu.

Czas w tym zawodzie jest szalenie ważny, zarówno dla fryzjera jak i dla Klienta.




Po pierwsze – wizyty są umawiane na określony czas, co dla Klienta oznacza dzień i godzinę, a dla fryzjera istotne są jeszcze:

  • czy jest to nowy Klient czy stały, 
  • czy usługa dotyczy kobiety czy mężczyzny, 
  • czy określona osoba ma włosy krótkie, półdługie, długie, 
  • jasne czy ciemne (w przypadku koloryzacji i jaki ma być efekt końcowy),  
  • czy to pielęgnacja, strzyżenie, konsultacja, odświeżenie koloru, dekoloryzacja, nowy kolor,

i na bazie tych informacji musi on zaplanować swój czas pracy lub jest to planowane dla zespołu fryzjerów przez managera salonu. Dzięki tym informacjom jesteśmy w stanie budować efektywny grafik.

Niestety często efektywny grafik równa się dla wielu fryzjerów mimo wszystko brak czasu na jedzenie i picie w międzyczasie co w późniejszym czasie pracy może objawiać się dekoncentracją, zmęczeniem, rozdrażnieniem, rozregulowaniem pracy organizmu.
Na tym etapie widzimy już, że to co widoczne z zewnątrz nie odpowiada temu, co się dzieje za kurtyną pracy.


Ale to nie koniec!


Dodajmy do tego spóźnienie Klienta (korki, inne czynniki niezależne), włosy oporne na działanie oksydantów celem rozjaśnienia, zmiana usługi podczas wizyty (nowa wizja), awaria wody czy prądu na salonie (czynnik losowy), brak informacji o nie pojawieniu się na wizycie (niemożność przesunięcia innych Klientów lub zaproszenia kogoś nowego), i tak dalej i tak dalej…

Tych przykładów rozwalających cały misterny plan jest cała masa i nie sposób podać je wszystkie, bo czasem zdarzają się tak absurdalne sytuacje, że głowa mała, by na niektóre z nich wpaść!

Tak czy owak wpływają one na dezorganizację pracy a co za tym idzie mniejszy obrót.

Mniejszy obrót przekłada się na mniejszy zysk, przy czym koszty są niezmienne i niezależne od przyjętej liczby Klientów. A wypłata? Proporcjonalnie mniejsza…


Cóż prawda jest taka, że gdy pracujesz w zawodzie niepewnym, a fryzjerstwo się do takich zalicza, nie jesteśmy pewny kolejnego miesiąca. W zasadzie nigdy, co wpływa na występowanie stałego napięcia, stresu wykończającego powoli, acz skutecznie (koniecznie sprawdź post o stresie i wypaleniu zawodowym!).

Nie wiem czy powinniśmy pisać, że fryzjerstwo jest czy bywa pracą na akord, bo to zależy. Choć w przeważającej większości jesteśmy skłonni napisać jednak, ze jest to praca na akord. A ten rodzaj pracy, wiążący się z niepewnymi zarobkami, wykańcza nerwowo niestety.

Postawcie się w naszej sytuacji (a może sami jesteście fryzjerami? ;)). 


Żyjemy w szybkich czasach. Wszystko ASAP. Wszystko na już. Często pojawiają się zapytania o terminy na już, na teraz, bo jak nie, to pójdę sobie gdzieś indziej. Często mając pełen grafik i zapraszając w innym terminie otrzymujemy odpowiedź, że nie zależy nam na pracy i nie chcemy zarobić.

Ale!



Ale my też mamy swoje pasje po pracy, mamy rodziny, za którymi tęsknimy, chcemy odpocząć, zregenerować się przed kolejnym dniem pełnym wyzwań, zjeść i napić się czegoś w spokoju. Tak jak Ty my też chcemy żyć i mieć za co żyć.

Praca w charakterze fryzjera na akord z pensją zależną od ilości zrobionych głów, mówiąc kolokwialnie, jest czymś strasznym. 


Wykonywanie kilku usług jednocześnie, bo system pokazuje, że się da, jest czymś strasznym.

Brak asertywności i brak czasu dla siebie i rodziny, na jedzenie, spanie, odpoczynek jest czymś strasznym.

Presja czasu w zawodzie tak kreatywnym, tak artystycznym jest czymś strasznym, bo zwyczajnie dusi, tłamsi, wypala, demotywuje.

I na koniec - wspominaliśmy już też komentarze w stylu: co tak długo ta prosta usługa trwa?


Oj chyba nie, a zdarzają się niecierpliwi Klienci.

Usługa ma zazwyczaj swój średni czas wykonywania i zapisując się na daną należy wziąć ten fakt pod uwagę i uzbroić się w cierpliwość. Owszem, zdarzają się wydłużenia czasu wykonania danej usługi z różnych przyczyn.

Część z nich jak np. zmiana decyzji co do usługi czy oporne na kolor włosy już wymieniliśmy. I na takie aspekty nie mamy wpływu, choć wierzcie nam, bardzo byśmy chcieli mieć! Dla nas to też niemiła sytuacja rzutująca nie tylko na tą pojedynczą pracę, ale często i na cały grafik danego dnia.




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!


czwartek, 18 lipca 2019

Blaski i cienie zawodu Fryzjera: Wypalenie zawodowe

Czy wspominałam już, że zawód fryzjera jest jednym z cięższych zawodów na świecie? 





Zapewne tak. I zapewne i w tym miejscu możesz próbować ze mną polemiki, ponieważ będziesz sądzić, że to Twój zawód wymaga znacznie większego zaangażowania, nakładu pracy czy odpowiedzialności.

Może i tak. Nie przeczę. Niemniej jednak siedząc w temacie już jakieś 5 lat (Łukasz nawet już ponad 10!) śmiem twierdzić, że nie jest to zawód dla każdego i na całe życie, zwłaszcza, jeżeli nasz grafik pracy rozpoczyna się poniedziałkiem a kończy niedzielą…




Osobiście pracuję głową w dużej mierze. 


A teraz wyobraź sobie jak musi pracować fryzjer: głową i fizycznie w tym samym czasie. Przy każdym pojedynczym Kliencie. Często bez przerwy, bo najważniejszy jest sam Klient oraz ilość tych Klientów w sumie.

Tak – bywa to praca na akord. 

Zwłaszcza, jak pensja jest zależna od ilości głów. Brzmi strasznie? Ale taka jest rzeczywistość. 

W tym zawodzie zazwyczaj jest podstawa plus prowizja.

Podstawa – najniższa. Prowizja – zależy od salonu, umiejętności, stażu. Czasem bywa pensja stała – niezależna od Twojej pracy – zdarza się rzadko i nie zawsze jest to tez fair opcja. Czasem bywa tylko prowizja.

Słowem, aby godnie żyć, trzeba się narobić.

Często na dodatek premie managerów są zależne od grafika fryzjera. Dlatego też wpisując poszczególnych Klientów do grafików dostają oni dodatkowych Klientów w trakcie koloryzacji, bo przecież jest czas na chwycenie koloru, więc można jeszcze jakieś 1 czy 2 strzyżenia wykonać, prawda?


W moim odczuciu nie jest to humanitarne podejście. 


To wyzysk. To najkrótsza droga do wypalenia zawodowego! I to w bardzo krótkim czasie.

Nie wspominając już o innych dolegliwościach po drodze takich jak: nerwobóle, problemy ze stawami, niewyspanie, niedojedzenie, kłopoty żołądkowe, migreny, nadwaga, niedowaga, bezsenność, otępienie, kłopoty natury nerwowej, nerwice, apatia, spadek motywacji, niższa samoocena, problemy ze stopami, nogami, dłońmi, palcami, kręgosłupem, oddychaniem, wzrokiem, słuchem…

Brzmi demotywująco?

Niestety.

Pierwsze symptomy alarmujące, że to może być wypalenie zawodowe:


  • wolny wieczór przed pracą nie sprawia Ci radości i zaczynasz odczuwać stres,
  • od długiego czasu wykonujesz wciąż tą sama pracę, w taki tam schematyczny sposób, na czas,
  • ociągasz się każdego dnia przed pójściem do pracy,
  • nie widzisz sensu swojej pracy,
  • rozmowy z Klientami zaczynają Cię przerażać,
  • zaczynasz popełniać proste błędy,
  • wycofujesz się z rozmów,
  • czujesz zmęczenie ogólne, miewasz symptomy różnych chorób,
  • myślisz o zmianie pracy.


To raczej nie jest już gorszy moment w Twojej karierze zawodowej a symptomy wypalenia zawodowego…




Syndrom wypalenia zawodowego 

to brak motywacji wewnętrznej do dalszej pracy i brak satysfakcji z pracy. Czujesz, że się nie rozwijasz, że stoisz w miejscu, a do tego na każdym kroku towarzyszy Ci uczucie napięcia, stresu.

O negatywnych skutkach stresu jak i o samym stresie pisaliśmy już TUTAJ. I właśnie w tym poście dowiadujesz się, że o tyle o ile krótkotrwały stres nie jest dla Ciebie i Twojego zdrowia groźny, to już ten przewlekły i długotrwały może spowodować wiele niedobrego w Twoim organizmie.

Okazuje się, że przy pracy, gdzie nieustannie mamy kontakt z nowymi ludźmi, jesteśmy bardziej narażeni właśnie na ten długotrwały wyniszczający nas stres. A jako fryzjerzy należymy właśnie do tej grupy…

Istnieją 3 etapy wypalenia zawodowego w ujęciu psychologicznym:



  • wyczerpanie emocjonalne czyli poczucie pustki, brak sił do pracy,
  • depersonalizacja i cynizm czyli powolny brak empatii względem ludzi oraz uczucie bezosobowości,
  • niska samoocena i niedocenianie własnej pracy, uczucie zmarnowanych siły i utraty czasu.


Kto jest narażony na wypalenie zawodowe?


Każdy, choć do szczególnie narażonych zalicza się osoby wrażliwe, bierne, samotne, ze skłonnością do depresji, spędzające w pracy bardzo dużo czasu.



Lista objawów świadczących o wypaleniu zawodowym:



  • przepracowanie, ciągłe zmęczenie – poczucie niewywiązywania się z obowiązków w wyznaczonym czasie, senność, wyczerpanie organizmu;
  • brak satysfakcji z pracy – wciąż robisz to samo, przez co nie masz już funu ze swojej pracy i czujesz, że się nie rozwijasz;
  • niska wartość własna – masz poczucie, że Twoja praca niczego nie wnosi i jest nic nie warta, przez co czujesz się gorzej od innych w sprawach zawodowych;
  • unikasz kontaktu z szefostwem i kolegami – nie interesuje Cię życie osób, z którymi pracujesz i starasz się omijać szerokim łukiem zmiany, kiedy na salonie jest szef;
  • masz kłopoty ze snem –wieczorem nie  możesz zasnąć, bo wciąż Twoje myśli krążą wokół pracy a rano nie możesz się podnieść z łózka, bo masz wrażenie, że traktor po Tobie przejechał;
  • raz się cieszysz, a za chwilę płaczesz lub się złościsz – huśtawka emocjonalna sprawia, że zaczynasz się zastanawiać czy to przypadkiem nie dwubiegunówka. Masz wrażenie, że wszędzie i w pracy i w domu nikt Cię nie rozumie i wszelkimi sposobami utrudnia Ci życie, dlatego kłótnie to Twoja codzienność;
  • ogólny bezsens życia, wszechobecny cynizm względem wszystkich;
  • podupadłość na zdrowiu – bóle nieznanego pochodzenia, mimo dobrych wyników;
  • używki – alkohol, tytoń, narkotyki i inne pomagają Ci przetrwać kolejny beznadziejny dzień i dają uczucie tymczasowej ulgi i ucieczki od problemów życia codziennego. 



Głównym efektem wypalenia zawodowego jest niska wydajność w pracy i coraz wyższa absencja.


Przyczyny wypalenia zawodowego:



  • długotrwały stres,
  • emocjonalne zaangażowanie w problemy współpracowników i klientów,
  • pracoholizm, brak równowagi na polu praca-życie,
  • toksyczne relacje z szefem czy kolegami w pracy,
  • brak awansu, rozwoju, wyzwań, wzrostu wynagrodzenia.


Zazwyczaj na wypalenie zawodowe nakłada się kilka czynników jednocześnie i nie ma sensu doszukiwać się tylko 1 przyczyny. Sam proces trwa długo, zanim znajdziesz się już w tym krytycznym punkcie jakim jest wypalenie zawodowe. Będą to różne sytuacje zewnętrzne w Twoim życiu zawodowym i prywatnym, które stopniowo będą potęgowały Twój podły nastrój i codzienny stres oraz te wewnętrzne czyli Twoje myśli.


Wypalenie zawodowe, życiowe a może depresja?


Czasem trudno jednoznacznie na pierwszy rzut oka określić co nam dolega. Sama niechęć do pracy może być efektem końcowym wynikającym z zaburzeń w sferze prywatnej. Aby dowiedzieć się co doskwiera konkretnie nam i jak z tym walczyć skutecznie, powinniśmy udać się do specjalisty w celu zdiagnozowania istoty naszego problemu.

Już wiesz, jak rozpoznać pierwsze objawy wypalenia, więc może zanim dojdzie do jego pełnej odsłony warto wyjść naprzeciw naszym potrzebom i zaimplementować poniższe punkty do życia w trybie natychmiastowym:


  • odpocznij,
  • poćwicz, idź na spacer,
  • Twoje hobby nie daje Ci radości, to zmień je na nowe i „odmóżdż” się nieco,
  • znaj i wytyczaj swoje granice,
  • miej realne cele,
  • zapomnij o byciu perfekt,
  • zainwestuj w swój rozwój zawodowy, naucz się czegoś nowego,
  • doceniaj siebie i swoje małe dokonania codzienne,
  • nie bój się psychologa – nie gryzie a może tylko pomóc ;) 


Dystans słowo klucz!

Zanim w przypłynie negatywnych emocji podejmiesz niekoniecznie dobrą decyzję, postaraj się wpierw odpocząć i zdystansować do sytuacji, by realnie ocenić swój prawdziwy problem.

Reasumując ten trudny temat, 

bo rzutujący na wszystkie sfery naszego życia – aby nie dać się zwariować wpierw musimy zadbać o siebie. Łatwo się mówi, trudniej wykonać... Cóż – jest to jeden z wyjątkowo wrednych zawodów, gdzie nikt nas teoretycznie nie może zmienić albo wręcz tej zmiany się obawiamy, bo możemy utracić Klienta i wolimy już stracić więź z rodzina czy nasze zdrowie, prawda?

Niezbyt mądre myślenie, ale jest to myślenie pod presją.

Myślę, że w tym zawodzie musimy być elastyczni co oznacza, że ta praca nie może stać się naszym życiem, nie może nas uzależnić i zniewolić. Optymalne byłby by ludzkie warunki pracy, o co trudno z racji deprecjacji zawodu jak i samej wizji pracy fryzjera jako coś trywialnego.

Zatem jeśli znajdujesz się w grupie ryzyka wypalenia zawodowego może nie pełen etat i drugą połowę etatu gdzieś indziej, gdzie warunki są na tyle relaksujące, że wykonując daną pracę nie mamy nadmiaru presji czasu i dana praca nie przekłada się na zarobki, bo jest stała?

Jest to jakieś wyjście.

Zapewne nie jedyne.

Każdy musi znaleźć to właściwe dla siebie i swojej sytuacji.

Dla WLB

By żyć, a nie egzystować.

By żyć, a nie tylko pracować na opłaty.

By żyć, tak po prostu.

/Asia/


Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

czwartek, 25 kwietnia 2019

Mity dotyczące włosów - Part XIX - Biotyna przeciw wypadaniu włosów

MIT NR 19 - Biotyna przeciw wypadaniu włosów


Czy rzeczywiście suplementacja biotyną zatrzyma proces wypadania włosów?


Temat o tyle gorący, że generalnie każdemu za nas wydaje się co jakiś czas, że nęka go problem z wypadaniem włosów.

To czy Twoje wypadanie włosów jest już problemem czy normalną fazą cyklu wzrostu włosa (pisaliśmy o tym w artykule: Przyczyny wypadania włosów), warto sprawdzić głębiej, np. wykorzystując do tego takie narzędzie jak EHA (swoją drogą u nas wykonasz je na miejscu, bez dodatkowych kosztów wysyłki do laboratorium). 

Nas o tyle irytuje już nieco temat biotyny jako cudownego leku przeciw wypadaniu włosów, który wg reklam powinien być stosowany przez każdego, że postanowiliśmy zabrać głos w tej sprawie.




DLACZEGO BIOTYNA?


Zacznijmy od tego, że już pisaliśmy o samej biotynie na stronie. Biotyna to nic innego jak witamina B7 lub witamina H (znajdziesz ją TUTAJ).




W wielkim skrócie, by się już nie powtarzać. Biotyna jest uznawana za witaminę urody i dba o optymalny stan naszej skóry, włosów, paznokci a nawet kości.

Zatem rzeczywiście, jej właściwy poziom w organizmie znacząco wpływa na jakość m.in. naszych włosów.

Reasumując suplementacja biotyną jest zasadna tylko przy stwierdzonym niedoborze. Teoretycznie możemy podejrzewać jej braki, jeśli:
  • mamy kłopot z nadprodukcją łoju,
  • skóra nam się łuszczy,
  • włosy wypadają,
  • mamy kłopot z łupieżem,
  • paznokcie nam się rozdwajają,
  • mamy wysoki poziom cholesterolu,
  • bolą nas przewlekle mięśnie,
  • zbyt szybko pojawiają się siwe włosy.

Suplementować czy nie?


Najpierw zrób badanie EHA, które wskaże Ci, że jej potrzebujesz. Nadmiar na szczęście niczym nie grozi, ale jeśli przyczyna wypadania włosów leży gdzieś indziej, to stracisz tylko czas, nerwy i pieniądze. Oczywiście wybór należy do Ciebie.

Dla nas reklama w stylu: "Bierz biotynę, a Twoje kłopoty z wypadaniem włosów się skończą"  nas tylko irytuje a Tobie daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, bo rzekomo skończą się Twoje kłopoty. My chcemy tym artykułem uwrażliwić Cię, byś nie tracił(a) czujności, kiedy coś się z Twoim organizmem dzieje i nie rzucał(a) się na pierwsze, lepsze reklamowane coś.

W razie wątpliwości zapraszamy też na konsultację ;)


Więcej mitów?





Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!