piątek, 29 lipca 2016

Czas Pracy Fryzjera

Spokojnie! Nie mamy zamiaru zanudzać Was prawnymi aspektami dot. czasu pracy. To znajdziecie sobie w kodeksie pracy w zależności od umowy.
Jednak jest coś istotnego do powiedzenia w twej kwestii - stąd pomysł na dzisiejszy post!

O co nam chodzi?

Już tłumaczymy. W zasadzie biorąc pod uwagę moje potrzeby oraz sposób, w jaki lubię pracować, nie tyczy się on tylko i wyłącznie fryzjerów.
Ja uwielbiam pracę w stylu:
zadanie do wykonania + deadline = efekty + wynagrodzenie ;) 

Myślę, że to nie jest głupie, jak ktoś jest nastawiony na pracę, a nie na odbębnienie swoich godzin i nara! Bo generalnie sporo efekty się podobają i mieszczę się w czasie pracy, to co kogo obchodzi czy ja to zrobię w 1 dzień czy cały tydzień po 2 godziny dziennie??? No właśnie - nic nie powinno nikogo obchodzić. 

A wciąż pracodawcom wydaje się, że jak siedzisz te 8 godzin na dupie to znaczy, że pracujesz i należy Ci się wynagrodzenie takie i takie. To zabija kreatywność. Chęć do działania. A jeszcze jak dodamy do tego ciągłe bezzasadne (zasadne - to rozumiem!) opierdalanie ze strony szefa czy nadgodziny z dupy, bo dobrze widziane jest, jak siedzisz w pracy po godzinach (wtedy się niby poświęcasz, bo jak się wyrobię w 4 godziny, to żądne poświęcenie - to znaczy, że można Ci dowalić roboty bez dodatku motywacyjnego w jakiejkolwiek postaci...).


A jak to jest w pracy fryzjera? 
Jak wygląda jego czas pracy? 
Generalnie tak jak się umówi z pracodawcą - wiadomo. Tylko, że kto powinien zarządzać czasem pracy fryzjera nad Klientem? 
Odpowiedź nasuwa się sama: FRYZJER.

Więc kochana recepcjo, cudowni menedżerzy, szefowie i inne osoby, które ustawiają grafiki pracy nad usługami, zachęcamy Was gorąco do konsultacji danej usługi z fryzjerem, który to TĄ usługę wykona. 
Dlaczego? 
Bo tylko ON wie ile potrzebuje czasu! Włosy każdy Klient ma inne. Każdy Klient ma też inne wymagania, inną wizję. To są USŁUGI, a nie PRODUKCJA, którą ustawiamy na czas i sobie leci (choć i tu niezbędna jest kontrola).


A, podkreślmy to, usługi różnią się tym od produkcji, że tu, jeśli chcemy zobaczyć zadowolenie na twarzy Klienta równoznaczne z tym, że niebawem odwiedzi nas salon ponownie a i nawet poleci nas dalej, musimy poświęcić mu czas, poznać jego oczekiwania i za każdym razem dobrać usługę specjalnie dla niego. Tutaj mamy do czynienia z indywidualnością za każdym jednym razem. Nie ma dwóch takich samych Klientów. Co więcej - często nie ma też dwóch identycznych wizyt tego samego Klienta! Trendy się zmieniają, a ludzie chcą podążać za trendami, więc i oczekiwania się zmieniają. A jak oczekiwania się zmieniają, to i czas pracy fryzjera nad jedną i tą samą osobą ulega zmianie. 

Co jeszcze istotne w tym całym czasie pracy fryzjera?

To, że jest to praca kreatywna. Artystyczna. Wymagająca od fryzjera świeżego spojrzenia. A jak będziemy naszych fryzjerów kolokwialnie rzecz ujmując zajeżdżać ilością nadgodzin i wciskać po 3 Klientów na jedną godzinę otrzymamy następujące efekty: 

spadek motywacji, przemęczenie fryzjera, gorzej wykonane usługi (mniej czasu na osobę), utrata Klienta


Rozumiem, że żyjemy w pędzącym świecie. W świecie nakręcanym przez konsumpcję, przez pieniądz. Ale, na motylą nogę, usługi to nie produkcja! Jeszcze raz to podkreślam. Dlatego szanowni właściciele, menedżerzy, szefowie czy kto tam zajmuje się prowadzeniem czy kierowaniem salonu oraz ustalaniem czasu pracy -  zachęcam do zmiany myślenia jeśli biznes ma się kręcić. Bo jeśli ma tylko egzystować z happy hours, innych zniżek czy wciąż to nowych (jednorazowych) Klientów, to chyba coś nie poszło, co? Tak solidnej marki raczej nie zbudujecie...
Zastanówcie się, zanim znów wejdziecie w czyjeś kompetencje. A najlepiej sami załóżcie buty swojego fryzjera i stańcie na jego stanowisku. Sprawdźcie, jakie są Wasze oczekiwania, kiedy to Wy wykonujecie tą pracę. Może wtedy zauważycie, że to nie są wyścigi ;)

(A)

2 komentarze:

:)