piątek, 20 lipca 2018

Fryzjer - czemu tak drogo? Znalazłam taniej!


Czemu tak drogo?!

Znalazłam taniej ;)




Hmmm temat trudny, że hej! 


Bo o pieniądzach będzie mowa. 


Czyli o czymś, przez co ludzie się kłócą. 


Już jakiś czas temu nagrałam film, ale na moim prywatnym kanale Matka, żona, kobieta, w którym nieco pojechałam w kwestii popularnego na grupach sformowania, że ktoś szuka specjalisty w swojej dziedzinie nie za miliony monet...

Cóż, chyba trochę mnie poniosło, bo film ma więcej niż 10 minut! Taka ze mnie gaduła ;P

Ale mniejsza z tym - osobiście zapraszam do oglądania, jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, a jeśli nie, to pozostańmy tutaj, w temacie relatywnie drogich usług...

Słuchajcie, ja wiem, że są Klienci, dla których zawsze będzie drogo, choćby nie wiadomo jak cenę spuścić w dół, to zawsze stwierdzą, że gdzieś tam na rogu jest taniej...

Są i tacy, dla których zbyt niska cena trąci partactwem i bylejakością, więc za grosze to oni swoich głów byle komu, byle gdzie i za byle pieniądz to nie oddadzą.


I bądź tu człowieku mądry! Co z tą ceną zrobić?


Ostatnio mogliśmy się nasłuchać tak że aż uszy puchły, jak to nasza konkurencja bezczelnie podnosi ceny! No kto to będzie się strzygł za 150 zł i więcej?! Hello?! Ktoś tu się powinien ogarnąć. I jak dobrze, że u nas może nie najtaniej, ale wciąż w miarę rozsądnie.

Hmmm...

Dla porównania może powiemy, że chcąc kupić Laurce pączka, którego uwielbia (my zresztą też!), teraz trzeba za niego płacić już nie 2,50 zł jak zawsze a minimum 3,00 zł! 

Masło poszło w górę, w gadzich punktach za wodę 1,5 litra, która jeszcze przed chwilą chodziła za 1,20 zł, trzeba zapłacić 3,50 zł!

Filet z kurczaka? Proszę Państwa: 18,99 zł!

O kwestiach ze wzrostem opłat dotyczących prowadzenia działalności już nie wspomnę.

I jak tu trzymać cenę niezmiennie, kiedy rynek jest tak dynamiczny?!


Cóż, w planach od 01.08 tego roku i u nas minimalnie pójdą w górę, na co Szanowny ktoś się oburzył i zapytał to ile fryzjerzy chcą zarabiać?! No ile jeszcze więcej?!




Gdybyśmy zarabiali tyle, co w rzekomo zarabiamy w oczach kogoś, to powinniśmy już dawno mieć swój domek z ogródkiem i co sezon jeździć na wakacje! A Łukasz powinien mieć swój wymarzony samochód... Ciekawe tylko dlaczego tak nie jest... No ciekawe.. Dziwny jest ten świat, jak to Niemen śpiewał ;P

Cóż - ceny wynajmu lokali nie są tajemnicą Poliszynera, koszty za czynsze tym bardziej. Do tego trzeba doliczyć sobie dodatkowe opłaty, te standardowe, co płaci każdy z nas, plus kosmetyki z wyższej półki, które znajdziecie w renomowanych salonach na całym świecie - niestety marża nie jest tak wysoka jak mogłoby się wydawać... Plus utrzymanie ewentualnych pracowników. 

Trzeba się jeszcze podzielić z Państwem hojnie, a co, przecież trzeba mieć gest... 

Przecież muzyka, która leci w tle też kosztuje. Internet + zezwolenie na muzykę. 

Serwisy - obowiązkowe i obowiązkowo płatne. 

Telefony, zautomatyzowane systemy do obsługi klienta - jak na złość też płatne. 

To wszystko umożliwia istnienie salonu, ale jak widać, kosztuje. Więc zanim wygrzebiemy się z kosztów, trochę to trwa. A z tego, co zostaje można w końcu pospłacać wynajmy i życie. 

Urlop? 

Nie, nie w tym roku ;) 

Hmm... w zeszłym też nie, 2 lata temu też nie, 3 też nie... Hmmm... ciekawe dlaczego...



Odrębną kwestią jest JAKOŚĆ


W dalszym ciągu dziwi mnie chęć otrzymywania wysokiej jakości w niskiej cenie.  Zawsze się zastanawiałam, jak dokonać tego niemożliwego. 

A co jak co - jakości nam odmówić nie można. 

  • Staranny dobór partnera kosmetycznego sprawia, że nasze pielęgnacje oraz koloryzacje dbają o włos.
  • Precyzyjny dobór odpowiednich narzędzi do pracy nie tylko pracę usprawnia, ale przede wszystkim nie uszkadza włosów.
  • Ciągłe szkolenia, aby nie wypaść z rynku i wciąż usprawniać swoją pracę w celu tworzenia wizerunków naszych Klientów.
  • Skrupulatność pracy - nie spieszymy się. Stąd czasem bywają opóźnienia, ale dla nas każda praca ma być na jak najwyższym poziomie (dlatego nie lubimy ponagleń ze strony Klientów - to nie sprzyja precyzji).
  • Edukujemy naszych Klientów przy każdej możliwej okazji - tłumaczymy, rozwiewamy wątpliwości, pokazujemy. Osobiście jak i za pośrednictwem bloga, który skończył już 3 latka ;)

Na prawdę nie potrafię zrozumieć tego łączenia wysokiej jakości i niskiej ceny. To tak, jakbyśmy dostawali za darmo te kosmetyki, nożyczki, suszarki, szczotki i inne takie. To jakby szkolenia były za darmo, a nasza wiedza przekazywana Wam nic nie warta...

Osobiście to trochę przykre.

Bo domyślam się, że odwracając kota ogonem ktoś nieustannie chciałby zarabiać więcej i więcej, tylko pytanie jak się o to stara, bo z pustego i Salomon nie naleje. Trzeba dać coś siebie, by coś dostać. 


To chyba naturalne... Albo ja się nie znam.


Podsumowanie


W podsumowaniu prawda jest dla mnie taka, że skoro gdzieś tam na rogu jest taniej, to proszę idź tam. Nie przychodź marudzić, że jest drogo. Bo skoro chcesz taniej i wiesz, że można, nikt Cię na siłę nie trzyma, a po co mamy sobie psuć nastroje, prawda? ;)

To po pierwsze.

Po drugie - myślę, że ten tekst jest jasny, ale dla pewności to napiszę. Nie, nie mamy nic za darmo. Za wszystko musimy płacić, w związku z czym informujemy, że ceny nie są z dupy i wygórowane, a są naturalnym efektem, lustrzanym odbiciem zmian na rynku. I albo się z tym pogodzimy, albo dalej będziemy żyć skwaszeni tym dziwnym światem.

Cóż - fakt, pensje jakoś spektakularnie nie rosną. Wiem o tym doskonale. Nawet sama będąc na rozmowie o pracę usłyszałam, że będę pracować nie standardowy etat, a etat i ciut, wynagrodzenie najniższe + niepłatne, ale obowiązkowe nadgodziny. Wizja rozwoju - żadna, nie ma szczebli kariery. Wizja podwyżki - "kosmetyka", max. 100 zł rocznie. Już nie śmiałam pytać brutto czy netto. 

Także wiem, realia nas nie rozpieszczają, ale co wszyscy mają zrobić? 

Widzę też, że rozdrobnienie rynku się zwiększyło. Jest coraz więcej małych punktów, zamiast mniej większych. To też nie ułatwia prowadzenia biznesu od strony finansowej. A ta tendencja ma związek nieco jakby z naszą kulturą i przekonaniem, że "ja sam lepiej to zrobię" i nie będę się podporządkowywać albo lęk przed przekazaniem wiedzy dalej, bo ktoś przerośnie mistrza i odejdzie. A raczej i tak odejdzie, bo nie będzie się nijak rozwijać. 


Brak zaufania nie tworzy społeczności. Brak zaufania ją zabija!




To może Cię zainteresować:







Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!