środa, 20 września 2017

HoS 2017 - Hair On Stage Davines

Słuchajcie proszę!

Dziś ważny post! Bardzo ważny!

Od kiedy poznaliśmy się z Łukaszem, często rozmawialiśmy ze sobą o swoich marzeniach... Łukasz pod tym kątem zawsze był lepszy ode mnie, bo od razu wiedział co chce, tylko nie do końca wiedział jak to wszystko zrealizować.


Za to ja to jestem typową realizatorką. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Powiem więcej - wręcz uwielbiam się sprawdzać poprzez nowe wyzwania!

Łukasz od zawsze marzył o własnym salonie fryzjerskim. Ale nie takim zwykłym salonie. Wiedzieliśmy, że pragniemy miejsca, w którym odwiedzające nas osoby będą się czuły zarówno komfortowo jak i pięknie. Przyznam, że jeszcze nie wszystko zostało zrealizowane, jeszcze długa droga przed nami...


W końcu jednak się udało - podstawowe marzenie, budowane w sieci w końcu się ziściło i BOOM - jest pierwszy salon Bo Włos Ma Swój Głos w Stolicy Wielkopolski ;)


Kiedy Łukasz zaczyna opowiadać o fryzjerstwie, zabiera Cię w niesamowitą podróż, podczas której poznajesz niesamowitych ludzi z jeszcze bardziej niesamowitymi umiejętnościami. Potem widzisz ich prace, czujesz jak ogromny wpływ mają ci wielcy talentem ludzie na rozwój i kierunek marzeń Łukasza i... I przepadasz!


Chcesz wiedzieć więcej i więcej! Świat fryzjerstwa i misja, jaką ze sobą niesie ten zawód stają się dla Ciebie wręcz życiem!





Postanowiliśmy zatem dodać coś jeszcze od siebie - nasze wartości i naszą miłość do zawodu. Nie jestem fryzjerem z zawodu, ale czuję się nim wewnątrz. Choć wiem, ze Łukaszowi nigdy nie dorównam, ale też nie o to mi chodzi.


I teraz sedno całości - JESTEM Z NIEGO MEGA DUMNA!


W stosunkowo krótkim czasie nie tylko otworzyliśmy wyjątkowe, nasze, pełne ciepła miejsce jakim jest salon Bo Włos Ma Swój Głos, ale i możemy się szkolić u najlepszych! U wszystkich tych, których do tej pory Łukasz podziwiał w internecie.

Właśnie 17.09.2017r. mógł spotkać ich wszystkich w jednym miejscu: na niesamowitym, międzynarodowym wydarzeniu Hair On Stage (HoS), organizowanym od wielu lat pod marką Davines - profesjonalnych, włoskich kosmetyków do pielęgnacji i stylizacji włosów!



W tym roku HoS odbył się jeszcze w innych miejscach: w  w Amsterdamie, Londynie, Lizbonie i Santiago de Chile. Tym razem wszystko odbyło się u nas, w Warszawie.

Łukasz jako profesjonalny fryzjer-stylista mógł uczestniczyć w aż czterech inspirujących pokazach Look &Learn, przygotowanych przez najwybitniejszych fryzjerów z całego świata!

Czyje to były pokazy?

  • Rafała Potomskiego, 
  • zespół polskich trenerów Davines,
  • Josepha di Maggio – autor fryzur podczas Fashion Week w Nowym Jorku, 
  • zespół Allilon z Londynu.
Najlepsi fryzjerzy z całej Polski, współpracujący z marką Davinesmogli poznać najmocniejsze trendy w koloryzacji, nowoczesnych strzyżeniach i upięciach.


Hair On Stage to także niezapomniane spotkanie fryzjerów z różnych stron Polski oraz wydarzenie, podczas którego kunszt fryzjerski i artyzm łączą się z modą.


Jeszcze kilka słów o autorach pokazów:

  • Rafał Potomski - przede wszystkim to Artysta przez duże A.  Holistycznie podchodzi tematu fryzjerstwa: poprzez swoje prace pokazuje, jak moda i fryzjerstwo przenikają się wzajemnie. To także freelancer i Ambasador marki Davines linii More Inside. Swoje umiejętności oraz wiedzę prezentuje na wielu szkoleniach jak i pokazach. Współtworzył pokaz Alternative Hair Show w Royal Albert Hall w Londynie oraz projekty Show dla Intercoiffure w Paryżu i Alternative Hair Show w Wiedniu. Twórca kolekcji fryzur „Road of life”, „Relationshi” oraz „Dream”
  • Software Division, czyli zespół szkoleń Davines - to team doświadczonych szkoleniowców, trenujących fryzjerów i stylistów współpracujących z marką Davines do osiągania jeszcze większych sukcesów. Wierzą, że edukacja to najważniejszy czynnik gwarantujący rozwój i sukces zawodowy fryzjera. 
  • Joseph Di Maggio - oficjalny ambasador sesji modowych Davines w Ameryce Północnej. Kreuje fryzury dla topowych projektantów mody podczas New York Fashion Week. Sezonowo tworzy kolekcje dla modelek, które stanowią podstawę jego systemu nauczania fryzjerstwa. Stylista realizuje projekty sesyjne dla magazynów modowych oraz pokazy i warsztaty na całym świecie.
  • Allilon - grupa stylistów-edukatorów fryzjerskich stworzona przez Johnnego Othonę i Pedro Inchenkę w 2008 roku w Londynie. Przez 9 lat współpracowali z Akademią Vidal Sassoon.
    Praca ta zaowocowała opracowaniem własnej twórczej drogi do odkrywania coraz to nowych stylów strzyżenia i kreowania trendów. Wykorzystują liczne seminaria i edukacyjne pokazy look & learn, by móc inspirować fryzjerów z całego świata. Głównym celem Akademii jest tworzenie, poznawanie i rozwijanie nowych ścieżek we współczesnym fryzjerstwie. Edukatorzy przywiązują olbrzymią wagę do silnych podstaw fryzjerskich, ponieważ tylko one umożliwiają świadome przejście na kolejne poziomy kreatywnej pracy stylisty. Od wielu lat Allilon jest partnerem Davines na całym świecie oraz jedną z gwiazd podczas corocznych pokazów World Wide Hair Tour.

Co sądzi o wydarzeniu Łukasz?

Łukasz podszedł do całego wydarzenia ze spokojem, w przeciwieństwie do mnie - ja się tam jarałam wszystkim jakbym sama tam była! On pojechał tam po to, by podejrzeć specjalistów w swojej dziedzinie i wybrać dla siebie to co najlepsze. 

Największe wrażenie zrobił na nim Software Davines oraz oczywiście Allilon. Z pewnością będziecie mogli odczuć powiew ich kunsztu w wizjach i realizacjach fryzur Łukasza na Waszych głowach w salonie  ;)




Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

poniedziałek, 18 września 2017

PurePressed Base od Jane Iredale

Skoro już jesteśmy w temacie pielęgnacji naszych buzi, a w zasadzie to głównie mojej, bo na swojej to wszystko testowałam, to dziś będzie mowa o podkładzie, jaki stosuję od 2 miesięcy!

TAK - to zdjęcie poniżej przedstawia PODKŁAD!



Wiem, że wielu z Was słowo podkład kojarzy się raczej z fluidem albo czymś bardziej o konsystencji płynnej lub półpłynnej a ja Wam tu pokazuje zdjęcie pudru w kamieniu. Nic bardziej mylnego!

Ale spokojnie - nie byłabym taka mądra jakbym nie poszła na test makijażu mineralnego, o którym pisałam Wam już TUTAJ ;)



O kosmetykach mineralnych pisałam Wam dość obszernie TUTAJ


W tym samym poście znajdziecie też sporą dawkę wiedzy na temat samej firmy Jane Iredale i celom, jakie postawiała sobie sama właścicielka tych kosmetyków ;) Jeśli do tej pory nie mieliście okazji czytać tamtego posta - koniecznie zerknijcie, a sporo się dowiecie ;)

Tutaj nie będę Was już bombardować taka dawką wiedzy na temat samych kosmetyków mineralnych - a skupię Waszą uwagę tylko na tym jednym, maleńkim a jakże wydajnym opakowaniu podkładu mineralnego.


Zacznijmy od tego, że sprzedawane są one w takich plastikowych opakowaniach. Możemy za dodatkową opłatą dokupić sobie puderniczkę z tej samej firmy, ale że jest to mój pierwszy, testowy podkład, nie zrobiłam tego.

Pod nim znajduje się też gąbko-aplikator, ale ja używam pędzla do nakładania i rozprowadzania go na twarzy.

Nie myślcie sobie, że z entuzjazmem podeszłam do tego... Może to zabrzmi głupio, ale nieco się go obawiałam. Z kilku powodów:

  1. Po pierwsze - że taki mały, a koszt taki duży i pewnie po miesiącu się skończy...
  2. Po drugie - jak taki sypki puder może maskować niedoskonałości na twarzy???
  3. Po trzecie - jak go nałożyć, żeby było dobrze? 


Generalnie moje obawy okazały się bezpodstawne. 

  1. Stosuję go codziennie od 2 miesięcy i dalej nie widzę dna.
  2. Sypki puder, będący 3w1 czyli podkładem, korektorem i pudrem w kamieniu doskonale kryje niedoskonałości - serio, serio! 
  3. Nauka była praktykowana metodą prób i błędów. Najlepiej nakłada mi się go pędzlem. Wcześniej przygotowuję twarz tonizując ją, nawilżając kremem na dzień i pod oczy oraz serum do szyi, czekam ok 10 minut (w tym czasie przygotowując śniadanie) i potem przystępuję do krycia buzi pudrem. Kilka machnięć i gotowe ;) Całość robienia makijażu przed wyjściem to max 5 minut :D


Zerknijmy, co w sobie ten pudro-korektoro-fluid posiada:

  • Titanium Dioxide - tlenek tytanu jako doskonały filtr przed szkodliwym promieniowaniem UV;
  • Zinc Oxide - tlenek cynku jako pigment biały lub transparentny;
  • Mica - rozświetlający pigment mineralny; 
  • Boron Nitride - azotek boru nadaje jedwabistą konsystencję, pochłania sebum i matowi skórę lub nadaje jej satynowe wykończenie. Pełni funkcję wypełniacza drobnych zmarszczek i ułatwia aplikację kosmetyku poprzez zwiększenie jego poślizgu. Poprawia przyczepność produktu do skóry, przez co utrwala makijaż;
  • Dimethicone - polidimetylosiloksan czyli związek krzemu. Jest to tzw. emolient suchy bez efektu „tłuszczenia” powierzchni skóry. Jest niekomedogenny czyli nie powoduje powstawania zaskórników. Na powierzchni skóry tworzy warstwę, która ogranicza ucieczkę wody z naskórka. Świetnie działa też na włosy, poprawiając ich rozczesywanie na mokro i na sucho, zapobiega też splątywaniu oraz wygładza włosy. Działanie antystatyczne związku krzemku zapobiega elektryzowaniu się włosów;
  • Stearic Acid - kwas stearynowy odbudowuje barierę lipidową i częściowo hamuje proces wymywania lipidów z warstwy rogowej naskórka;
  • Plankton Extract - wyciąg z planktonu działa nawilżająco, łagodząco, wzmacniająco i chroniąco na skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Zapobiega fotostarzeniu skóry. Posiada właściwości ujędrniające, regeneruje i poprawia wygląd, działa anti-age. Spłyca zmarszczki i uelastycznia skórę. Likwiduje też efekty stresu oksydacyjnego. 
  • Algae Extract - wyciąg z alg zawiera wiele substancji czynnych: witaminy, mikro i makroelementy (wapń, brom, cynk, jod, żelazo, miedź, magnez i mangan) oraz proteiny, lipidy i polisacharydy. Jak możemy się domyśleć taka bomba działa na naszą skórę cudownie, hamując procesy starzenia się skóry i nawilżając. Działają też przeciwzapalnie i poprawiają mikrokrążenie. Wykazują też działanie bakteriostatyczne;
  • Pinus Strobus (Pine) Bark Extract - wyciąg z kory sosny nadmorskiej jest doskonałym oksydantem czyli spowalniaczem upływu czasu na naszej skórze ;) Podobnie zresztą jak cała seria Renewing od Davines <3;
  • Punica Granatum (Pomegranate) Extract - doskonały antyoksydant i filtr UV o właściwościach przeciwzapalnych i przeciwobrzękowych czyli rozświetla cerę, cienie pod oczami, ściąga i napina skórę; wspomaga również produkcję kolagenu w skórze. 
Może zawierać śladowe ilości: 
  • Iron Oxides - tlenki żelaza: 
    • CI 77489 - pomarańczowy tlenek żelaza, barwnik pochodzenia mineralnego;
    • CI 77491 - barwnik pochodzenia mineralnego o czerwonym lub czerwono-brązowym kolorze,
    • CI 77492 - wodorotlenek żelaza, barwnik syntetyczny o czerwonym kolorze,
    • CI 77499 - czarny tlenek żelaza stosowany w kosmetykach mineralnych o właściwościach regenerujących i nawilżających,
  • Ultramarines (CI 77007) - ultramaryna czyli niebieski barwnik kosmetyczny;
  • Chromium Oxide Gre ens (CI 77288) - tlenek chromu, matowy pigment mineralny stosowany zarówno w pudrach, podkładach, korektorach jak i cieniach do powiek (odcień: zieleń chromowa). 

Jednym słowem - WOW!

Kolejny kosmetyk, który maskując leczy! Fenomenalnie <3 Jak na ten moment dla mnie nr 1.

Oczywiście nie maskuje tak perfekcyjnie jak niektóre podkłady, które to potrafią przykry tatuaż - jeśli potrzebowalibyśmy takie efektu, musimy poszukać czegoś innego.


To, co mnie urzekło w PurePressed Base od Jane Iredale to skład oraz... czyste kołnierzyki, koszulki, swetry - własne jak i Łukasza. W końcu można się przebierać i przytulać bez obaw, że znów ubrudzę jakiś ciuch!

Co więcej - choćbyś była największą nogą w nakładaniu podkładów - tutaj nie ma opcji, byś wyglądała tak jakbyś nałożyła maskę na twarz. Tak naprawdę z mineralnymi kosmetykami jest wręcz na odwrót - im więcej warstw nałożysz w ciągu dnia, tym lepiej Twoja cera wygląda ;)


Miałyście okazję już testować kosmetyki marki Jane Iredale? Jakie są Wasze odczucie i opinie? ;)

Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź też:


Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!

środa, 13 września 2017

Tusz do rzęs Jane Iredale

Już wracam do tematu kosmetyków mineralnych i moich powolnych zmian w kosmetyczce ;)

Szkoda, że jeszcze nie zrobiłam zmian wewnątrz - mam na myśli zdrową dietę... No ale od czegoś zacząć trzeba, można przecież zrobić porządek wpierw od zewnątrz, prawda??

No i tak zaczęłam - od kosmetyków ;)

Dziś przedstawiam Wam TUSZ DO RZĘS marki Jane Iredale <3


KILKA SŁÓW O SAMEJ MARCE


Jane Iredale to imię i nazwisko założycielki kosmetyków mineralnych pod tą samą nazwą. Jane pochodzi z Londynu, ale jej przygoda z kosmetykami zaczęła się w Nowym Jorku, do którego wyjechała, by pracować jako reżyser obsady i producent w telewizji. 

To, co było, jest i będzie najważniejsze dla świata mody i telewizji to wygląd zewnętrzny.


Dlatego makijaż stał w tym względzie na piedestale i nikogo nie obchodził skład - ważne, by był idealny aż do zakończenia zdjęć. A to, czy później powodował jakiekolwiek kłopoty skórne było nie ważne aż do momentu, kiedy to właśnie te problemy z cerą rujnowały czyjąś karierę...

Jane już wtedy zauważyła powiązanie i dlatego pewnie pewnej nocy o 3 nad ranem pojawił się w jej głowie pomysł na stworzenie kosmetyków przyjaznych skórze!

I tak właśnie w 1994 na rynku pojawił się pierwszy produkt marki jane iredale: Amazing Base (mineralny puder sypki), który wciąż cieszy się popularnością. 

Szybko został doceniony przez dermatologów i chirurgów plastycznych, którzy wręcz zalecali stosowanie tego pudru swoim pacjentom ze względu na dobroczynne działanie na skórę. Jako, że jest to kosmetyk kolorowy, działa jak należy i maskuje niedoskonałości i zaczerwienienia, jednak nie daje efektu maski. Stosujący ją konsumenci mieli wrażenie, że nie mają nic na twarzy, a mimo to ich skóra wygląda lepiej nie tylko po samym zastosowaniu kosmetyku, ale i z każdym kolejnym dniem jego stosowania.


Głównym celem Jane, założycielki marki jane iredale, jest tworzenie produktów, po zastosowaniu których wygląda się dobrze, czuje się dobrze i jednocześnie są dobre dla skóry!


I cóż - takie właśnie są kosmetyki jane iredale...


Ja swoją przygodę zaczęłam od tuszu do rzęs oraz podkładu-pudru 3w1.


Mój tusz do rzęs to Jane Iredale PureLash Lengthening Mascara (tusz do rzęs wydłużający i zagęszczający).


Przy wyborze maskary zawsze zwracam uwagę na szczoteczkę. Nie wiem, czy dla Was też ma to takie znaczenie, ale zdecydowanie łatwiej aplikuje mi się tusz i go rozczesuje szczoteczką o bardziej twardszych włoskach z większymi odstępami.

W przypadku tej maskary dostałam jakby bonus, ponieważ posiada ona dwustronną (z jednej strony ma dłuższe, z drugiej krótsze włoski), wydłużająco-zagęszczającą szczoteczkę do rzęs, przez co fenomenalnie podkreśla i rozdziela każdy pojedynczy włos.


Nie - nie jest to forma reklamy!

Ja po prostu doznałam szoku podczas używania tego tuszu! Jeszcze większy szok był, kiedy nie musiałam ponownie chować szczoteczki w celu dobrania tuszu, tylko za 1 zamachem zrobiłam i jedno i drugie oko! WOW!

Co w sobie zawiera tusz do rzęs jane iredale?

  • pantenol - łagodzi podrażnienia, nawilża rzęsy, regeneruje je i odżywia;
  • wyciąg z wodorostów - reminalizuje rzęsy, odżywia je, odświeża i nawilża;
  • proteiny pszenicy - odżywiają, nawilżają i chronią rzęsy;
  • wosk pszczeli - nawilża, chroni, odżywia i uelastycznia rzęsy.


Taka bomba składników aktywnych doskonale odżywia i chroni rzęsy przed uszkodzeniami. Rzęsy nie tylko ładnie wyglądają, ale jednocześnie są pielęgnowane. Zawarte składniki minimalizują wypadanie rzęs i ich łamanie.

U siebie zauważyłam, że już dawno na waciku podczas demakijażu nie znalazłam rzęsy!
Dodatkowo jak w końcu mi jedna wypadła, była znacznie grubsza niż jeszcze kilka miesięcy temu. Co do ich długości to nie umiem ocenić, bo z natury mam długie rzęsy...


I co ważne - zawsze, ale to zawsze czyszczę, zmywam i szoruję całą buzię przed pójściem spać, a jednak w 99% budzę się przypominając pandę... ;( A od kiedy stosuję tą maskarę problem zniknął jak ręką odjął! Już nie jestem pandą rano!!!

Nie jest to ani tani, ani mega drogi kosmetyk. 

Z pewnością jesteśmy w stanie mieć kilka tańszych w jego cenie, ale nie będzie w ich składzie tylu cennych składników... Więc w konsekwencji będzie trzeba pomyśleć o jakich zabiegach dodatkowych, a i te wiążą się przecież z kosztami... Więc? Więc dla mnie sprawa jest jasna :D


Ciekawa jestem czy i Wy znacie tą markę i miałyście okazję coś na sobie przetestować ;) Piszcie śmiało w komentarzach :)



Więcej o rzęsach/brwiach:
Więcej o kosmetykach mineralnych:

Zapraszamy też na nas FANPAGE oraz konto na INSTAGRAMIE!